Co prawda należy on do inicjatywy i miał startować z poparciem prezydentów, ale pospieszył się i wcześniej zarejestrował własny komitet, podczas gdy prezydenci postanowili utworzyć jeden, ogólnopolski.

Reklama

– Teraz mamy problem, Głębocki nie chce wycofać swojego komitetu, bo wtedy musiałby od nowa zebrać 2 tysiące podpisów – przyznaje jedna z osób należących do inicjatywy.

Prezydenci obawiają się, że PKW każe im zrezygnować z nazwy „Obywatele do Senatu” w nazwie komitetu, a co za tym idzie – na kartach do głosowania. A właśnie na tym haśle opiera się ich kampania wyborcza. To już kolejna odsłona problemu prezydentów związanego z wykładnią PKW. W ubiegłym tygodniu napisaliśmy, że zgodnie z nią nie mogą zarejestrować kilkudziesięciu komitetów pod wspólnym szyldem. – Nazwy komitetów muszą się wyraźnie różnić, żeby nie wprowadzać wyborców w błąd – tłumaczyła nam Beata Tokaj z PKW.

– Codziennie zderzamy się z nowymi problemami, ale jako samorządowcy jesteśmy do tego przyzwyczajeni – komentował wczoraj prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Prezydenci zaprezentują swoich kandydatów w sobotę. Ma ich być co najmniej 50. (co oznacza obsadzenie połowy okręgów). Wśród nich mają znaleźć się profesorowie: Tadeusz Luty, Krzysztof Rybiński, Marian Filar, Jerzy Makarczyk, a także Michał Kleiber. Kandydatami Obywateli do Senatu są też reprezentanci środowisk biznesowych z prezesem BCC Markiem Goliszewskim i prezesem KIG Andrzejem Arendarskim na czele. Z poparciem prezydentów startuje też m.in. Edmund Klich, polski przedstawiciel akredytowany przy MAK.