Siwiec krytycznie ocenił to, że w piątek w tym samym czasie w jednej stacji telewizyjnej odbyła się debata z udziałem przedstawicieli PO, PSL, SLD i PJN, a w innej stacji telewizyjnej występował prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Reklama

"To jest kuriozalna kampania, ja jestem zniesmaczony. Mnie się ciągle wydawało, że kampania polega na sporze, a kampania w Warszawie wygląda jak gra w klasy. Jeden przywódca idzie do jednej telewizji i uważa, żeby nie skrzyżować szlaków z innym przywódcą. Uciekają przed sobą nawzajem. To nie jest poważne" - powiedział Siwiec w sobotę na konferencji prasowej w Lublinie.

Zdaniem Siwca, tak prowadzona kampania jest "wirtualna, daleka od realnych problemów" i niezrozumiała dla wyborców. "Oni nie wiedzą, dlaczego się czterech spotkało, a ten piąty nie przyszedł, nie wiedzą, dlaczego w tym samym czasie w innej telewizji był prezes (Kaczyński - PAP), który mówił na inny temat" - powiedział Siwiec.

Według Siwca to, że Kaczyński i Donald Tusk nie potrafią się dogadać w sprawie debaty, oznacza, że tej debaty nie chcą. Dla europosła widoczna w kampanii "wielka energia, która idzie w sztukę unikania się" jest czymś bezprecedensowym. "Normalnie to ludzie powinni do siebie lgnąć i naparzać, a tutaj jest sztuka uników" - zaznaczył.

Siwiec podkreślił, że kampania wyborcza jest "zobowiązaniem i obietnicą" dla wyborców, dlatego należy im przedstawiać program, a taki program ma SLD. "Niektórzy mówią, że to nie jest doskonałe. No pewnie, że nie jest, bo jak w opozycji można napisać doskonały program? Ale coś napisaliśmy, przynajmniej można się z nami kłócić" - powiedział.

"Partia rządząca nie była w stanie do tej pory zaprezentować swego programu. Dlatego, że się boi powtarzania tych samych obietnic" - dodał.

Według Siwca, SLD musi pokazać alternatywę dla Polaków, "którzy wiedzą, czym są rządy PiS-u i ich nie chcą" oraz dla tych, którzy "wiedzą już, czym są rządy PO i coraz bardziej tych rządów nie chcą". "My musimy mieć przed oczami człowieka, któremu się wywraca świat, ma wykształcenie, ma plany życiowe i przestaje wierzyć politykom" - dodał.

Siwiec uczestniczył w Lublinie w inauguracji wojewódzkiej kampanii wyborczej SLD, na której przedstawiono kandydatów tej partii do Sejmu i Senatu.

Reklama



Lider listy w okręgu nr 6, szef SLD w regionie Jacek Czerniak zapowiedział, że wystąpi z inicjatywą zorganizowania debaty z przedstawicielami wszystkich komitetów, które zarejestrowały listy w wyborach na Lubelszczyźnie. Jak dodał, najlepiej, żeby odbyła się ona w publicznej telewizji lub radiu i dotyczyła problemów Lubelszczyzny, m.in. sytuacji w rolnictwie, zadłużenia szpitali, bezrobocia.

Zajmująca drugie miejsce na liście w tym okręgu prof. Maria Szyszkowska podkreślała, że w Polsce jest za dużo niesprawiedliwości, "przerażające rozwarstwienie", miliony ludzi cierpią biedę i niedostatek, a coraz częściej "osoby prężne i wartościowe szukają chleba u obcych za granicą". Niepokojące dla niej jest też to, że " media, zwłaszcza gazety, nie są w polskich rękach i wielu Polaków ma zmąconą świadomość".

Według Szyszkowskiej wiele niegodziwości jest też w polityce, która "zaczęła spływać krwią". Jak tłumaczyła, ma na myśli niewyjaśnione morderstwo gen. Papały oraz sprawę śmierci Andrzeja Leppera. "Rozmaite krążą wieści na ten temat. Ja współpracowałam z Lepperem będąc senatorem i nie wierzę w to, żeby on odebrał sobie życie" - powiedziała.

Lider listy kandydatów do Sejmu w okręgu nr 7 (chełmskim) pos. Zbigniew Matuszczak zadeklarował, że w przyszłym parlamencie będzie walczył o większe nakłady na poprawę infrastruktury i zwiększenie liczby miejsc pracy. "Województwu lubelskiemu są potrzebne pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze" - podkreślił.

W inauguracji wzięła też udział pos. Izabella Sierakowska (SdPl), która z własnego komitetu kandyduje na senatora w Lublinie (okręg nr 16). Sierakowska podziękowała za poparcie udzielone jej przez SLD. "Zawsze byłam, jestem i będę człowiekiem lewicy" - zaznaczyła.