Kaja Kallas nie pozostawia złudzeń co do intencji amerykańskich władz.
Naprawdę ważne jest, by wszyscy zrozumieli, że USA jasno dały do zrozumienia, iż chcą podzielić Europę. Nie lubią Unii Europejskiej - stwierdziła w rozmowie z dziennikiem.
Strategiczne zagrożenie -"kultywowanie oporu"
Szefowa unijnej dyplomacji podkreśliła, że jej ocena nie jest jedynie opinią polityczną, lecz wynika z analizy oficjalnych dokumentów strategicznych Białego Domu, opublikowanych na przełomie grudnia i stycznia. Wspomniane dokumenty - Strategia Bezpieczeństwa Narodowego oraz Strategia Obrony Narodowej USA - otwarcie wzywają do "kultywowania oporu" w Europie oraz postulują "kalibrację" amerykańskiego wsparcia wojskowego dla kontynentu. W oczach Kallas te zapisy są jasnym sygnałem, że relacje transatlantyckie weszły w fazę skomplikowanej i ryzykownej gry interesów.
Jedność kontra bilateralizm
Jednym z głównych wyzwań dla Brukseli pozostaje brak jednolitego stanowiska wśród 27 państw członkowskich. Część krajów UE skłania się ku bezpośrednim, bilateralnym negocjacjom z USA, co według Kallas jest pułapką.
Nasza odpowiedź nie powinna brzmieć: "Podejdźmy do tego bilateralnie", lecz "Podejdźmy do tego razem". Nie podoba im się, że jesteśmy razem, ponieważ razem mamy równą siłę - przekonywała szefowa dyplomacji.
Autonomia strategiczna w cieniu Trumpa
Postawa amerykańskiej administracji stała się katalizatorem dyskusji o europejskiej "autonomii strategicznej". Argumenty Francji oraz innych państw opowiadających się za zmniejszeniem zależności militarnej od USA zyskały na znaczeniu. Kallas tonuje jednak nastroje, ostrzegając przed zbyt gwałtownymi ruchami. Proponuje dwutorowe podejście:
- Krótkoterminowo: Uznanie konieczności zakupów sprzętu z USA ze względu na obecne braki w europejskich zasobach i zdolnościach obronnych.
- Długoterminowo: Intensywne inwestycje we własny, europejski przemysł obronny, aby uniezależnić kontynent od zewnętrznych wahań politycznych.
Musimy kupować od Ameryki, ponieważ nie mamy potrzebnych zasobów, możliwości ani zdolności. Jednocześnie musimy inwestować w nasz własny przemysł obronny, aby nie stawiać wszystkiego na jedną kartę- podsumowała Kallas.