Estońska polityczka oceniła, że zatwierdzenie przez ambasadorów nowych sankcji wobec 19 urzędników reżimu i podmiotów odpowiedzialnych za poważne naruszenia praw człowieka pokazuje, że Unia nadal pociąga Iran do odpowiedzialności. Szefowa dyplomacji UE podkreśliła, że w obliczu trwającej wojny w Iranie Unia zamierza chronić swoje interesy i nadal ścigać osoby dopuszczające się represji. "Jest to również sygnał dla Teheranu, że przyszłość Iranu nie może opierać się na represjach" - napisała Kallas.
Rzecznik KE nie chciał jednak ujawnić w środę, kto dokładnie został dopisany do listy sankcyjnej.
UE uderza w Iran. Nowe sankcje na 19 osób i instytucji reżimu
Restrykcje za naruszanie praw człowieka w Iranie obejmują zakaz wjazdu i przejazdu przez terytorium UE osób wpisanych na listę sankcyjną, zamrożenie aktywów należących do tych osób oraz do organizacji objętych sankcjami, a także zakaz udzielania im pomocy finansowej i gospodarczej przez podmioty znajdujące się w UE. Obowiązuje również zakaz sprzedaży, dostarczania, przekazywania lub eksportowania do Iranu sprzętu, który mógłby zostać wykorzystany do represji w tym kraju oraz zakaz świadczenia na rzecz Iranu usług monitorowania lub przechwytywania połączeń telekomunikacyjnych lub internetowych.
W ocenie obrońców praw człowieka reżim w Teheranie jest odpowiedzialny za wielokrotne blokowanie w kraju połączeń internetowych i telefonicznych.
Obecnie na liście sankcyjnej UE figuruje 247 osób odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka w Iranie, w tym szef MSW Eskandar Momeni i były minister informacji i technologii komunikacyjnych Isa Zarepur, oraz 50 organizacji, m.in. irańska straż moralności i Gwardia Rewolucyjna, która wpisana jest również na unijną listę organizacji terrorystycznych. W poniedziałek KE poinformowała, że nowy najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu Modżtaba Chamenei aktualnie nie jest objęty unijnymi sankcjami.