Mirosław Drzewiecki, przebywający na Florydzie, najprawdopodobniej miał ciężki zawał serca - podało RMF FM. Niedługo potem potwierdził to w TVN24 poseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Biernat, który jest przyjecielem Drzewieckiego. Według niego, były minister sportu miał zawał dwa dni temu. Zaraz został przewieziony do szpitala. Trafił na oddział intensywnej opieki medycznej. Biernat twierdzi, że teraz stan byłego członka rządu Donalda Tuska ustabilizował się.
Jednak Radio ZET poinformowało, że Drzewiecki wcale nie miał zawału serca i nie leży w szpitalu. Mało tego - warszawska stacja twierdzi wręcz, że stan zdrowia byłego ministra jest dobry. Te doniesienia również potwierdził Andrzej Biernat, odwołując swoje poprzednie słowa.
Poseł PO przyznał, że został wprowadzony w błąd przez kogoś z bliskiego otoczenia Drzewieckiego. Były minister sportu rzeczywiście trafił do szpitala na Florydzie, ale tylko na badania.
"Drzewiecki miał po prostu słabszy dzień, co się zdarza w jego wieku. Ale przeszedł tylko prewencyjne badania w szpitalu, w tej chwili jest w domu, nic złego się nie dzieje, nie ma powodu do niepokoju, jest w dobrej kondycji fizycznej" - wyjaśnia Biernat.
Drzewiecki odszedł z rządu Donalda Tuska po ujawnieniu afery hazardowej. Tego samego dnia, gdy ogłaszał swoją dymisję, zmarła jego matka. Po jej pogrzebie były minister wyjechał odpocząć na amerykańską Florydę. Miał tam przebywać do momentu wezwania na przesłuchania w sprawie afery hazardowej.