"Wydaje się, że nasza przyjęta strategia działania zaczyna, powoli, bardzo powoli przynosić rezultaty na które czekaliśmy. Wyrwa, którą utworzyliśmy pod Dobrzykowem, i którą woda odpływa, jest w tej chwili szersza niż ta, powstała w niedzielę w Świniarach, którą woda się wlewa. Na pewno z zalanego terenu wypływa z powrotem do Wisły więcej wody niż do niego wpływa. To zaczynamy odczuwać. Mamy lekkie, powolne, ale wyraźne spadki wody na rozlewisku" - mówi wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski.
Przyznał, że spodziewa się, iż woda będzie się cofała z zajętego dotychczas obszaru, w tym spod zapory w Dobrzykowie, chroniącej inne miejscowości, w tym także lewobrzeżną część Płocka - Radziwie, ale zastrzegł jednocześnie, iż nie jest to jeszcze do końca rozstrzygnięte. "Pierwsze pozytywne efekty nie usypiają naszej czujności" - podkreślił wojewoda.
Kozłowski ocenił, że prowadzona przez cały poniedziałek operacja wypełniania wyrwy w wale w Świniarach poprzez zrzucane z wojskowych śmigłowców betonowe płyty oraz worki z piaskiem i gruzem dała "bardzo pozytywny rezultat", powodując zmniejszony przepływ wody z Wisły na zalewane tereny.
Do zalania przez Wisłę znacznych obszarów w gminach Słubice i Gąbin doszło w niedzielę rano, gdy wezbrana rzeka przerwała wał przeciwpowodziowy w Świniarach pod Płockiem. Najpierw powstała wyrwa o długości 10 metrów, która później rozszerzyła się pod naporem rwącego strumienia wody do 50 metrów, a potem do około 200 metrów. Woda zaczęła przepływać przez wyrwę wartkim nurtem w ilości 800, a następnie 880 metrów sześciennych na sekundę.
W związku z przerwaniem wału w Świniarach, w okolicach Słubic do odwołania została zablokowana droga wojewódzka nr 575 w kierunku Gąbina i dalej do Warszawy i Łodzi. Na miejscu są patrole policji, kierujące podróżujących na objazdy i przepuszczające jedynie samochody służb ratowniczych.