Dziennik Gazeta Prawana logo

Młodzieńcy stanieli

5 listopada 2007, 12:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

(1885-1922)

Jeden z największych poetów europejskich pierwszej awangardy. Rówieśnik Witkacego, urodzony jeszcze w carskiej Rosji, wówczas też debiutujący i zdobywający poetycką sławę. Wycieńczony chorobami i głodem zmarł tuż po zakończeniu rosyjskiej wojny domowej. Formalne eksperymenty poetyckie wiązał z wyniesionymi z domu tradycjami anarchorewolucyjnymi. W cyklu poematów, wierszy i nowel z lat 1921-22 bez złudzeń odmalował wstrząsający i porywający obraz rewolucji.

W przekładzie, wyborze i opracowaniu Adama Pomorskiego ukazał się przed rokiem tom poezji i tekstów programowych Chlebnikowa z lat 1917-22 ("Rybak nad morzem śmierci", wyd. Open, 2005). Ukazujący się nakładem tegoż wydawnictwa tom "Widziądz widziadeł bezkształtnych", z którego pochodzą publikowane przekłady, zawiera wiersze i teksty poety z lat 1904-16.

p

Gromada ziemiastych rozpierzchła się chmur.
W śmierdziasty samodział przyodział się Mór.
Na tron wygramolił się ciężko i siadł,
I macha martwymi łydami na świat.
I tako ci lamenci Przeznaczeniec,
w wielgich ramionach tuląc człowieczątko małe:
"Śmierdziątko miłe, śmierdziaczku mój miły, śliczności ty moje!
Śmierdziuńki najpiękniejsze z tego mojego włosiwa ruchliwego!"

Umykają się na wieki
Jak biegnące wody rzeki
Ludzie, ludy i epoki.
W giętkim zwierciadle przyrody
My - ryby, gwiazdy - niewody,
Bogi - widziadła pomroki.

Nie wiem, czy Ziemia kręci się, czy nie,
To zależy, czy słowo w linijce się zmieści.
Nie wiem, czy były mi babcią i dziadkiem
Małpy, jak nie wiem, czy słodkiej chcę, czy kwaśnej treści.
Wiem jednak, że chcę wrzeć i chcę, żeby Słońce
Z żyłą mej ręki wspólnym zżyło się drżeniem.
Chcę jednak, żeby promień gwiazdy całował promień mego oka,
Tak jak jeleń jelenia całuje (ach, ich piękne oczy!),
Chcę jednak, żeby, kiedy drżę, to drżenie udzielało się
wszechświatu.
I chciałbym wierzyć, że jest coś, co pozostaje,
Gdy płową kosę ukochanej zastąpi się na przykład czasem.
A ja chcę siebie, Słońce, niebo, perłowy pył postawić poza
wspólnego mnożnika nawiasem.

Gdzie krwią wilk się chwali:
"Ha! Ciało jem młodzienia"
Tam rzecze matka: "Synów pochowali".
My, starce, rozważmy swe dzieła.
Nieprawdaż, młodzieńcy stanieli?
Tańsi od ziemi, beczki wody i węgla na furze?
Ty, co źdźbła kosisz, kobieto w bieli,
Mięśniami smagła, do roboty! Nuże!
"Komu młodzieńcy? Martwi młodzieńcy?"
Miasto o bruk się chlupotem rozjęczy.
Czyż nie tak srok przekupień i drozdów?
Piórami ich kapelusz swój ozdób.
Kto wydał książeczkę Pieśni ostatnich jeleni,
Wisi przekłuty pętlą u goleni,
Obok srebrnej zajęczej skórki,
Tam, gdzie śmietana, mięso i ogórki!
Spadają Briańskie, rośnie Mantaszew,
Już po młodzieńcu, już po naszym
Czarnookim królu rozmów przy wieczerzy.
On nasz, najdroższy nam, uwierzcie, kto nie wierzy!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj