Dziennik Gazeta Prawana logo

Burzliwa epoka może powrócić

5 listopada 2007, 12:15
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Manuel Fraga, polityk prawicy, a kiedyś bliski współpracownik Francisco Franco, inaczej postrzega przyczyny wzrostu napięcia politycznego niż Santos Juliá (poprzedni nr "Europy") i Fernando Vallespín, związani z obozem liberalnej lewicy. Odpowiedzialnością obarcza premiera Zapatero, który zerwał konsensus w sprawie kształtu hiszpańskiego federalizmu.

"Od XIX wieku nasza historia jest bardzo burzliwa. Dziś wydaje się, że zmierzamy w kierunku podobnych niepokojów" - ostrzega były premier autonomicznego rządu Galicji. Uważa także, że wyborcy jego Partii Ludowej w większości nie chcą, "by państwo było czynnikiem wspomagającym odchodzenie od tradycyjnego modelu wychowania". Najmniej niepokoi go natomiast nagłośniona sprawa małżeństw homoseksualnych, którym jest zresztą przeciwny: "Obyśmy mieli tylko takie kłopoty" - komentuje Fraga.

p

Po prostu sądzę, że wystarczyłoby prawne uznanie tych związków. Mówienie o małżeństwie jest w tym przypadku błędem - małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Już w prawach, które pozostawił nam król Alfons X zwany Mądrym, mówi się, że małżeństwo jest związkiem katolickim, kanonicznym itd. Szkoda że nie stosujemy się do praw Alfonsa X. Obyśmy jednak mieli tylko takie kłopoty.

Bardzo możliwe, że jestem. Proponowałem przyznanie pewnych praw związkom cywilnym, jak w Wielkiej Brytanii, bez uznawania ich za małżeństwo, bo - podkreślam - małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety.

To problem, którego rzeczywiście bym nie lekceważył, ale stanowi część szerszego zagadnienia. Żyjemy w czasach szybkich i złożonych przemian. Wielu tak jak ja pragnie, by ofiarą tych przemian nie padła rodzina - podstawa ładu społecznego. Zmiany są - oczywiście - nieuchronne i często wprowadzają wiele dobrego. Ale niosą też zagrożenia - najpoważniejsze z nich wiążą się właśnie z kryzysem rodziny, a w szerszym aspekcie z kryzysem tradycyjnych wartości moralnych. Na przykład ślubów kościelnych mamy dziś mniej niż cywilnych. Na tym tle widać, że sprawa, o którą pan pyta, powinna zostać potraktowana jako jedna z wielu, jakie towarzyszą przemianom społecznym. Nie jestem - nawiasem mówiąc - przeciwnikiem związków homoseksualnych, ale nazywanie ich małżeństwem wydaje mi się przesadą. Podobnie jak przywiązywanie akurat do tej kwestii jakiejś wielkiej wagi. Problem homoseksualistów na pewno nie jest w Hiszpanii najważniejszy.

Kondycja rodziny we wszystkich wymiarach, także stosunki między rodziną a szkołą. Szkoła nie powinna być rywalem rodziców, ma ich wspierać. Oprócz tego istnieją problemy polityczne. Od XIX wieku nasza historia jest bardzo burzliwa. Doszło do wielu walk, rewolucji, wojskowych zamachów, wojen domowych. Dziś wydaje się, że zmierzamy w kierunku podobnych niepokojów. Obecny rząd składa się z socjalistów wspieranych przez skrajnych separatystów baskijskich i katalońskich. Taka koalicja może budzić niepokój tych, którzy traktują jedność Hiszpanii (wraz z jej złożonym systemem zapewniającym różnym regionom różny stopień autonomii) jako priorytet. Wielu obawia się, że rząd kierowany przez Zapatero chce rozgrzebać sprawy, które przyschły w czasie przechodzenia do demokracji - jak wiadomo, nazywamy ten okres transición. Niektórzy mówią, że wracamy do lat 30. ubiegłego wieku, okresu naznaczonego podziałami i napięciami. Mam nadzieję, że to nieprawda, bo współcześni Hiszpanie podchodzą jednak do polityki czy życia inaczej niż poprzednie pokolenia. Przemoc jest powszechnie odrzucana.

To ważne. Powtórzę: jesteśmy świadkami szybkich i głębokich zmian w społeczeństwie zachowującym dotąd tradycję chrześcijańską. Ten porządek zanika. W 2005 roku w naszej archidiecezji Santiago de Compostela wyświęcono zaledwie kilku księży, a zmarło o wiele więcej. Przeciętny wiek kapłana wynosi obecnie 65 lat. A przecież kiedyś duchowny w rodzinie był dla wielu powodem największej dumy. Tak więc społeczeństwo się zmienia. Kościół nie ma takiego wpływu na rodzinę jak dawniej. Wprawdzie pod przewodnictwem wielkiego papieża Polaka, który dla mnie był papieżem nowych czasów, Kościół zmienił wizerunek w oczach młodzieży, ale nie wiadomo jeszcze, co z tego wyniknie.

Wygodnie jest wskazywać winnych, trudniej poszukiwać rozwiązań. Rzeczywiście sprawy, o których pan mówi, dotyczące wartości moralnych i religijnych czy oświaty wywołują napięcie. Dochodzi do wielkich, antyrządowych demonstracji. Ale sytuacja w szkołach jest poważna... Zresztą w demokracji napięcia polityczne nie są czymś szczególnie niepokojącym. Można natomiast odnieść wrażenie, że obecnie otwarto zbyt wiele frontów jednocześnie. Jednym z nich jest decentralizacja państwa. Hiszpania składała się kiedyś z niezależnych królestw, które zjednoczyli katoliccy władcy, Ferdynand i Izabela. Nic dziwnego, że pojawiają się tendencje separatystyczne. Jednocześnie naszą tradycję charakteryzuje silny nurt federalistyczny. Nie ulega wątpliwości, że Hiszpania jest wspólną, niepodzielną ojczyzną wszystkich obywateli, państwo godzi się jednak na autonomię poszczególnych regionów. W atmosferze, którą wywołały działania rządu - powołanego w trudnej chwili szoku po zamachach z 11 marca - wszelkie merytoryczne dyskusje natychmiast stają się szalenie emocjonalne. Premier Zapatero jest ogromnie pewny siebie, a przecież wygrał niewielką ilością głosów, po wielu latach udanych rządów Partii Ludowej. Wyborcy Partii Ludowej są zaskoczeni łatwością, z jaką nowa władza zaprzecza poczynaniom poprzedników - mam na myśli zwłaszcza składanie ofert ugrupowaniom nacjonalistycznym. To zerwanie z polityką, którą prowadzono przez wiele lat i która nie wywoływała większych kontrowersji. Ludzie pytają więc, po co komu to trzęsienie ziemi.

To ocena często formułowana przez jego przeciwników. Też jestem jego przeciwnikiem politycznym, więc nie będę bezstronny. W moim przekonaniu można uczynić zarzut z tego, że Zapatero chce rządzić, zmieniając konstytucję - i będzie to zarzut poważny, bo konstytucja jest istotnym symbolem politycznej stabilności Hiszpanii. Przecież 30 lat temu zbudowaliśmy zręby demokracji, której na dobrą sprawę nigdy przedtem w tym kraju nie było. Zdaje się, że młode pokolenie nie docenia przebytej drogi. Nie uważa, iż rozwijająca się gospodarczo demokratyczna Hiszpania to coś nadzwyczajnego, nie ma poczucia, że postępuje ryzykownie, wzmacniając separatyzmy albo przekształcając instytucję małżeństwa i rodziny w coś innego.

Ale jak już powiedziałem, nie jestem bezstronny, należę do nieprzychylnej panu Zapatero Partii Ludowej. Mogę więc tylko powiedzieć, że rząd Aznara był najlepszym od lat. A pamiętam sporo. Mam 83 lata.

Nie, nie. Trzymamy się środka i prawej strony, choć na pewno nie jesteśmy partią skrajnie prawicową. Sądzę, że Partia Ludowa zachowuje i szanuje tradycyjne wartości. Dostrzega zmiany obyczajowe, ale jest dużo bardziej wstrzemięźliwa w ich akceptacji. Większość naszych wyborców nie chce, by państwo było czynnikiem wspomagającym odchodzenie od tradycyjnego modelu wychowania. Margines prywatnej wolności każdego mieszkańca Hiszpanii jest duży.

W jego czasach było więcej bezpieczeństwa, mniej wolności - dziś mamy więcej wolności, a mniej bezpieczeństwa. Zdecydowana większość Hiszpanów nie chce jednak wybierać - pragną i bezpieczeństwa, i wolności. Franco zajął się polityką w czasach, gdy społeczeństwo było rozdarte, gdy zarówno bezpieczeństwo, jak i wolność wydawały się nieosiągalne. Dość wspomnieć rok 1934 i próbę rozpętania wojny domowej w Hiszpanii przez lewicę. Rządy Franco okazały się stabilne, co w ówczesnej sytuacji było znaczącym sukcesem. Zapewniły krajowi rozwój, dobrą pozycję międzynarodową. Franco był wojskowym, któremu udało się zdobyć powszechne uznanie po straszliwych doświadczeniach lat 30., cieszył się szacunkiem nawet w obozie przeciwników. Od połowy lat 60. ciężko chorował, ale nikt poważnie nie myślał o zmianie szefa państwa, bo Franco symbolizował stabilizację.

Mam wrażenie, że większość tak. Trudno się dziwić: ten rząd naprawdę nie pokazał nic wielkiego. Powiedziałbym raczej, że jest słaby i czasem działa nie całkiem zgodnie z konstytucją - odnosi się to szczególnie do planów powiększenia autonomii regionów.

Terroryzm często łączy się z działalnością przestępczą, jak w Kraju Basków. Sam byłem celem kilku nieudanych zamachów, których próbowali dokonać galicyjscy separatyści. Ale - jak dotąd - walka z terroryzmem w Hiszpanii nie godziła w swobody obywatelskie, może z wyjątkiem niektórych działań socjalistycznego rządu Felipe Gonzaleza. Niemniej wymaga stosowania twardych, stanowczych środków. Niekoniecznie tortur, jestem ich przeciwnikiem.

We Francji imigracja jest zjawiskiem o wiele starszym. U nas pojawiła się stosunkowo niedawno. Myślę, że problemem jest nie tyle obecność imigrantów w Hiszpanii, ile nędza w krajach Afryki Północnej leżących tak blisko naszych granic. Ich mieszkańcy gotowi są na wiele, by wyrwać się z ubóstwa. Najlepiej byłoby więc znaleźć sposób walki z biedą w tych krajach. Niestety, państwa bogatsze od nas nie chcą poruszać tego tematu. Wolą odgrodzić się murem, jak USA od Meksyku.

p

(ur. 1922), prawnik, polityk, dyplomata. W latach 1962-69 minister informacji i turystyki w rządzie generała Franco, w czasach demokracji założyciel konserwatywnego Sojuszu Ludowego (dziś Partii Ludowej). W 1987 roku przekazał kierownictwo następcy, którym był José María Aznar, a sam wrócił do rodzinnej Galicji. Do roku 2005 był szefem lokalnego rządu autonomicznego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj