(ur. 1938)
Należy do najwybitniejszych poetów języka angielskiego, uznany za narodowego poetę Australii. Jest twórcą o randze międzynarodowej, stawianym obok noblistów - Seamusa Heaneya i Dereka Walcotta. Laureat najbardziej prestiżowych nagród poetyckich, m.in. Grace Leven Prize (1981), Nagrody Petrarki (1990), T. S. Eliot Award (1996) czy otrzymanej w 1999 roku z rekomendacji Teda Hughesa nagrody królowej angielskiej: Złotego Medalu za Poezję. Za najważniejsze jego książki poetyckie uważa się "The Daylight Moon" (1987) i "Dog Foxfield" (1999), opatrzone dedykacją "Ku chwale Bożej".
Murray jest bowiem gorliwym katolikiem o poglądach konserwatywnych, a jednocześnie gorącym obrońcą praw Aborygenów i ludności wiejskiej, z której sam się wywodzi. Opowiada się za patronatem państwa nad kulturą. Mimo trudnego życia miał szczęście do wpływowych przyjaciół, którzy wcześnie odkryli i docenili jego talent. Patronował mu m.in. wielki poeta australijski Kenneth Slessor. Udane okazało się również małżeństwo z koleżanką ze studiów, Valerie Morrel, z którą ma pięcioro dzieci. Właśnie dzięki żonie, wychowany w prezbiteriańskiej rodzinie, nawrócił się na katolicyzm w 1964 roku.
Jego religijność, tradycjonalizm i gorący patriotyzm, którym daje wyraz w wierszach i innych publikacjach, przysparzają mu wielu przeciwników wśród lewicowo zorientowanego środowiska intelektualistów australijskich, których Murray - nie bez racji - uważa za snobistyczny salon. Jest pacyfistą, czego świadectwem może być zamieszczony tu wiersz "Farma w Nowej Anglii, sierpień, 1914". W swej historyczno-wiejskiej materii poetyckiej jest on dość typowy dla poezji Murraya. Dodajmy, że obie wojny światowe zaznaczyły się głębokim piętnem w literaturze odległej z pozoru Australii.
p
Sierpień to miesiąc burzliwy
Miesiąc, gdy klacze zady podnoszą wysoko
Sierpień to miesiąc płomienny
Wichrem zamiata próg roku.
Lecz kim jest ów jeździec na drodze
Z ostrogami śpiesznymi z błyszczącego srebra?
Sierpień niesie śmierć zimie
Oczyszcza ziemię z błotnych deszczy czerwca
Usztywnia grube korzenie, w brzoskwiniowym drzewie
Detonuje nasienie i kwiecie. Sierpień jest czasem namysłu,
Czy już stanąć za pługiem, kupić buty robocze -
I o pierwszych cielątkach dygoczących w trawie
Wilgotnych jeszcze od śluzu narodzin.
Lecz kim jest ów jeździec u bram?
Czemu zbiegają się ciekawscy?
Sierpień zawiązkiem jest roku nowego:
W zapomnianych już latach, pożółkłe jesienne
Łodygi zbóż ustawiało się w stogi na brzegu rzeki
I podpalało patrząc jak ptaki przez dym przelatują
Wyłapując chrząszcze. W zapomnianych tych latach
Odkrywało się pługiem zeszłoroczne bruzdy:
Jakże ów sierpień mógł tak zawieść nas?
Dlaczego młodzieńcy ci siodłają konie?
Dlaczego te kobiety pogrążone są w smutku?
Piotrowi Bordenowi
Biedotę w Sydney czuć było stęchlizną
A gdyś ty miał lat dwadzieścia dwa, moje dzieciństwo było zagrożone
Więc wyprzedziłem cię we wszystkim prócz zapału
W drodze do zacofanej krainy
Gdzie kończą się asfalty.
W tych cichych okolicach
Czas rozszerza się w przestrzeń.
Do Portu Augusta zbliżałem się, idąc
Dzień cały przede mną widniały rdzawe
Niezmierzone pola, za nimi
Spalone zbocza gór na tle świetlistego nieba.
O świcie słońce wytoczyło się ze swych leży
Nad kraj wysuszonych jezior, palący skwar przenikał przez
Osłonę szarych zarośli i obudził mnie przy śladach kół
I czyimś samochodzie, wędrowałem więc dalej.
W południe, jak w zwidach fata-morgany, z cudzoziemcami
Zaparzałem herbatę snując powiastki o pracy na Północy
I w cichej zadumie patrzyłem na postać zuchwałą
Pustynnego diabła w wirujących piaskach, lecącego w górę
Gdzie migotał i ciemniał
Aby zniknąć nagle
Zostawiając bezkształtną rzednącą plamę na niebiosach.
Tam gdzie duchy skał nadmorskich
Nad równiną się wznoszą
Wspominałem sposoby, któreśmy odkryli,
By nadać sens dniom rozwichrzonym; a także - czas
Kiedy mijaliśmy przyśpieszonym kłusem Wyneyard
Concourse
Opowiadając sobie parodią dialektu Arunty i gestem
Jak to tropiliśmy zwierzę, które straszyło w wąwozie...
Płoche zabawy, lecz one potrzebne mi były jak woda,
One i cała pełnia is-ach!-totności rzeczy.