Sprawy, w których prokuratorzy wykazali niewiarygodną łagodność, budzą zgrozę. Na przykład: Paweł D. z Żywca w zeszłym roku jechał samochodem po pijanemu. Miał 1,8 promila alkoholu we krwi. Ubłagał oskarżyciela, by nie odbierano mu prawka, bo pracuje jako dyspozytor Miejskiego Zakładu Komunikacji i straci pracę. Prokurator się zlitował. Z trzech kategorii prawa jazdy, które miał (A, B, i C - czyli uprawnienia do jazdy motorem, samochodem i ciężarówką), stracił uprawnienia tylko, uwaga, do prowadzenia motocykli! Potem się okazało, że Paweł D. był szwagrem kierownika sekretariatu Sądu Rejonowego w Żywcu.

Podobnie "surowo" został potraktowany Kazimierz P. z Żywca, który prowadził po pijaku w lutym ubiegłego roku. Musiał zapłacić 600 zł grzywny i też stracił prawo do prowadzenia motoru.

Skąd te nad wyraz łagodne kary? "Niewykluczone, że to wynik korupcji" - mówi w DZIENNIKU jeden z prokuratorów. Dość tego "dobrego". Zbigniew Ziobro sprawdzi teraz, czy mają oni czyste ręce.

Więcej w dzisiejszym DZIENNIKU.