We Wrocławiu jednego dnia z oddziału intensywnej terapii dziecięcej Akademickiego Szpitala Klinicznego odeszło 27 pielęgniarek, Wojewódzki Szpital w Olsztynie od ręki przyjąłby 20 sióstr, w Białymstoku do pracy przy chorych dzieciach przyjmuje się już bezrobotnych, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji. Takie przypadki można mnożyć niemal w nieskończoność. A to dopiero początek kryzysu - pisze DZIENNIK

"Szpitale będą musiały zamykać całe oddziały. Pielęgniarek brakuje wszędzie" - alarmuje Ewa Buczkowska, Szefowa Naczelnej Izby Pielęgniarek. Siostry mają już dość czekania na podwyżki. Odchodzą do prywatnych klinik, wyjeżdżają za granicę lub zmieniają zawód.

Ale sytuacja pogorszy się jeszcze w przyszłym roku. Wtedy na emeryturę odejdzie 28 tysięcy pielęgniarek. Ponieważ rocznie szkoły pielęgniarskie kończy zaledwie 4,5 tys. sióstr, powstanie luka, której nie da sie już załatać. Wtedy władze będą musiały zacząć importować pielęgniarki z innych krajów.