Dziennik Gazeta Prawana logo

Powrót do przeszłości

5 listopada 2007, 12:16
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Frank Furedi, komentując diagnozę Ivana Krasteva dotyczącą stylu polskiej polityki, zwraca uwagę, że Jarosław Kaczyński jest "populistą pragmatycznym" - potrafi znakomicie różnicować styl działania i retorykę w zależności od kontekstu. Jego przekonanie o istnieniu postkomunistycznego spisku jest prawdopodobnie symptomem szerszego zjawiska: "Być może społeczeństwa środkowo- i wschodnioeuropejskie poczuły się bezpieczniej i uznały, że mogą powrócić do przeszłości i wyrównać dawne rachunki".

p

Z pewnością jest trochę prawdy w stwierdzeniu, że rząd polski uprawia politykę w stylu paranoicznym. Należy jednak dodać, że styl ten został zaakceptowany nie tylko przez elektorat polskich populistów. Jeśli przyjrzymy się całości sceny politycznej, to zauważymy, że istnieją różne warianty teorii spiskowej, wyznawane przez rozmaite grupy społeczne. W Stanach Zjednoczonych jedna trzecia ludności wierzy, że za zamachami z 11 września kryją się jakieś podejrzane sprawy - że zamachy leżały w czyimś interesie oraz że ktoś lobbował przeciwko działaniom, które mogły im zapobiec. Są w USA profesorowie uniwersytetów, którzy założyli sieć mającą na celu upowszechnianie teorii, że 11 września był wynikiem jakiegoś spisku, który miał doprowadzić do wojny w Iraku, i że wszystko wyglądało zupełnie inaczej, niż nam się wydaje.

Popularność teorii spiskowych zasadniczo wiąże się z problemem sensu. Ogromnie wiele osób ma kłopot z nadaniem sensu swemu istnieniu. Jeszcze trudniej jest nadać sens zdarzeniom na skalę globalną. W jednej z moich książek nazwałem to zjawisko "kryzysem przyczynowości". Chodziło mi o to, że wskazanie związków między zdarzeniami nastręcza wiele problemów.

Jakie są przyczyny różnych zjawisk w świecie? Można odnieść wrażenie, że wszystko odbywa się w sposób przypadkowy. Im trudniej nam zrozumieć przyczyny ważnych zdarzeń, które mają wpływ na nasze życie, tym chętniej te przyczyny "dorabiamy". Stąd właśnie biorą się teorie spiskowe: są próbami nadania sensu temu, co wydaje się bezsensowne. Ten sam mechanizm występuje również przy wyjaśnianiu wielu spraw ze sfery osobistej. Kiedy w Wielkiej Brytanii dziecko wpadnie pod samochód, ludzie często nie wierzą, że był to wypadek. Trzeba znaleźć winnego. Musi być jakaś ukryta intryga. W ten sposób wytwarza się kultura, w której ludzie nie są zainteresowani samymi wydarzeniami, tylko takimi właśnie ukrytymi intrygami.

Powiedziałbym, że posługiwanie się teoriami spiskowymi odróżnia wschodnioeuropejski sposób uprawiania polityki od zachodniego. Powód jest taki, że w większości społeczeństw wschodnioeuropejskich istnieją znaczące grupy ludzi, które definiują się jako funkcjonujące na marginesie społeczeństwa. Czasem uważają się za przegranych, a swoją porażkę tłumaczą tym, że ktoś ich oszukał albo pozbawił czegoś, co im się słusznie należy. I zaczynają opowiadać o tych, którzy wyrządzili im w przeszłości krzywdę. W takiej sytuacji większe zainteresowanie budzi to, czego nie widać, a nie to, co widać. Z takiego właśnie powodu Polacy ciągle wracają do przeszłości.

Myślę, że z podobnym zjawiskiem mamy dzisiaj do czynienia na Węgrzech i w innych krajach Europy Wschodniej. Politycy rzadko są do cna makiaweliczni i nieuczciwi. Większość polskich populistów to pragmatycy, którzy zarazem są jednak autentycznie przekonani, że coś się dzieje za kulisami. Czasem wybiórczo posługują się informacjami i w tym mogą być nieuczciwi. W swoim sumieniu usprawiedliwiają się wszakże tym, że przyświeca im wyższy cel. A zatem ich postawa w znacznym stopniu wynika z potrzeby nadania rzeczywistości sensu. Istotne jest to, by nie traktować ich jak zwykłych kłamców, którzy po prostu zmyślają - im bowiem zależy na tym, by inni dostrzegli spisek, w który oni autentycznie wierzą.

Wydaje się, że polski premier ma populistyczną wyobraźnię, ale jeśli spojrzymy na niego nieuprzedzonym okiem, zauważymy, że cechuje go niemały pragmatyzm i wyrafinowanie. Inaczej mówi do urzędników w Brukseli, a inaczej do odbiorców jego teorii spiskowych, kiedy to posługuje się językiem i kategoriami populistycznej polityki. Nazwałbym go zatem populistą pragmatycznym. Z drugiej strony postawiona przez Jarosława Kaczyńskiego diagnoza przemian socjoekonomicznych okresu transformacji nie jest pozbawiona podstaw. W latach 70. dawna biurokracja czy nomenklatura miała świadomość, że władza może wymknąć jej się z rąk. Przez długi czas ludzie ci usiłowali zdystansować się wobec reżimu komunistycznego. Zaczęli posyłać swoje dzieci na studia na najlepsze zachodnie uniwersytety. Była to swoista polisa ubezpieczeniowa. Nastąpił proces stopniowej prywatyzacji nomenklatury. Jest to jednak coś innego od świadomej budowy sieci, która sama sobie pomaga.

Sądzę, że członkowie nomenklatury próbowali ratować własny majątek, własne wpływy i własną skórę, nieszczególnie przejmując się losem kolegów czy ludzi na podobnych stanowiskach. Był to proces przypadkowy i niespójny, a nie spisek, do którego ludzie przystępują. Kto wierzy w tę drugą wersję, ten odczytuje historię na wspak.

Musimy mieć teorie naukowe i wyjaśnienia ugruntowane w materiale i badaniach empirycznych. Czasem pojawia się problem z uzyskaniem informacji, które nie zawsze są łatwo dostępne. Jest to jednak wyłącznie bodziec do jeszcze mozolniejszego ich poszukiwania. Jeśli nie dysponujemy danymi empirycznymi, a mimo to konstruujemy rozległe teorie, to tak, jakbyśmy mówili, że to, czego nie wiemy, jest ważniejsze od tego, co wiemy. Pierwszym krokiem do nadania sensu współczesnej zachodniej polityce jest zwykłe uznanie istnienia problemu. Społeczeństwa zachodnie bardzo niechętnie bowiem przyznają, że w życiu publicznym nie ma zorientowanych na przyszłość wartości, o których ludzie mogliby dyskutować. To sprawia, że nie debatuje się na ściśle określone tematy. Pierwszym krokiem jest zatem zainicjowanie dyskusji o konkretnych kwestiach. Drugi krok polega na tym, by odważniej mówić o problemach, które są przedmiotem naszej troski, ale z powodu niechęci społeczeństwa do rozmawiania o nich politycy z reguły ich unikają.

Kulturę zachodnią cechuje prezentyzm, który przejawia się w tym, że oczekujemy od polityków, by brali na siebie odpowiedzialność za każdą sprawę. Na przykład, jeśli w Wielkiej Brytanii dwie osoby umierają w szpitalu w wyniku błędu medycznego, nie ograniczamy się do stwierdzenia, że lekarz zawinił - musi nastąpić ogólnonarodowa debata o służbie zdrowia. Zjawisko to należy oceniać negatywnie, ponieważ reagujemy na problemy bieżące w skali mikro. Ponadto u niektórych intelektualistów dostrzegam postawę nazywaną przeze mnie "bezkrytycznym krytycyzmem". Przejawia się ona w krytykowaniu wszystkiego jak leci. Konstruktywna krytyka musi być selektywna, nie można krytykować dla samego krytykowania. Musimy zrozumieć, że błędy popełniane w dobrej wierze nie są zbrodnią i nie sposób ich wyeliminować.

W latach 90. przeszłość nie była dla społeczeństw środkowoeuropejskich tak istotna jak dzisiaj. Nie obserwowaliśmy przemocy i rewanżyzmu, którego się spodziewałem. A przecież burzliwa powojenna historia na przykład Węgier dawała podstawy do takich obaw (polski rok 1956 był znacznie spokojniejszy). Dziś sytuacja się zmieniła. Być może społeczeństwa środkowo- i wschodnioeuropejskie poczuły się bezpieczniej - bogacą się, należą do NATO i UE - i uznały, że mogą powrócić do przeszłości i wyrównać dawne rachunki.

p

, ur. 1948, socjolog. Urodził się na Węgrzech, wraz z rodzicami wyemigrował na Zachód po powstaniu 1956 roku. W latach 70. zamieszkał w Wielkiej Brytanii, był związany z radykalną lewicą. Obecnie jest profesorem socjologii na Uniwersytecie Kent. Autor wielu prac poświęconych roli ryzyka we współczesnych społeczeństwach. Opublikował m.in. "Culture of Fear" (1997), "Paranoid Parenting" (2001), "Where Have All the Intellectuals Gone?" (2004) oraz "Politics of Fear" (2005). W "Europie" nr 39 z 30 września br. zamieściliśmy jego wypowiedź w ankiecie "Wojna starej i nowej Europy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj