Było uroczyście. W ostatniej drodze towarzyszyła Krzysztofowi Pryglowi rodzina, koledzy i przedstawiciele kopalni. Jego grób cały jest przykryty kwiatami. To znak, że to śląskie miasto pamięta i długo jeszcze będzie pamiętać, co stało się w "Halembie" 21 listopada. W katastrofie tysiąc metrów pod ziemią zginęło 23 górników.
Wciąż pozostaje pytanie, "dlaczego?". Mimo że śledztwo prowadzi prokuratura, Wyższy Urząd Górniczy, a kontrole w kopalni robią NIK i Państwowa Inspekcja Pracy, nadal nie wiadomo dokładnie, co wydarzyło się tam na dole. Są hipotezy, ale one muszą być potwierdzone przez specjalistów. A ci od momentu tragedii nie mogą zjechać pod ziemię. Wciąż jest tam za dużo metanu.
A to właśnie wybuch tego gazu jest jedną z teorii na temat przyczyn katastrofy. Eksperci z Wyższego Urzędu Górniczego podejrzewają, że eksplozja gazu pociągnęła za sobą wybuch pyłu węglowego. Po tragedii pojawiły się też głosy, że na dole pracowali ludzie bez odpowiedniego przeszkolenia, zatrudnieni przez firmę świadczącą usługi kopalni, a nie przez samą kopalnię. Także i ten wątek bada prokuratura.