Karnista sugeruje inne rozwiązania. Według niego, należy zaostrzyć rygor w więzieniach dla najgroźniejszych przestępców i odebrać im wszystkie udogodnienia. I ograniczyć możliwość starania się o wcześniejsze zwolnienie, np. tak, by skazany na dożywocie mógł wystąpić o to dopiero po 50 latach za kratami.
Prof. Kruszyński nie widzi szans na resocjalizację takich bandytów. "Ja nie jestem psychiatrą, ale doświadczenie pokazuje, że tacy bandyci nie pozbywają się tych straszliwych skłonności" - tłumaczy karnista i dodaje, że dotyczy to przede wszystkim sprawców przestępstw na tle seksualnym.
Ale wprowadzenie zmian nie jest proste. "Bo gdy odbierzemy możliwość wcześniejszego zwolnienia, to wtedy inne unijne państwa nie będą nam wydawać zatrzymanych na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania" - tłumaczy prof. Kruszyński. Prawnik wyjaśnia, że niezależnie od tego, co o tym sądzimy, nie ma prawnej możliwości przywrócenia kary śmierci. Gdybyśmy się na to zdecydowali, wyrzucono by nas z Unii Europejskiej.
Przypomina o tym także prof. Marian Filar z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dodaje, że kara śmierci wcale nie jest cudownym środkiem, który nagle zlikwiduje przestępczość. "Są kraje, w których do dziś obowiązuje kara śmierci, np. Stany Zjednoczone. I tam stopień przestępczości agresywnej, czyli przeciwko życiu i zdrowiu, jest wyższy niż w Polsce" - przekonuje.
Szansę na poprawę sytuacji prof. Filar widzi zupełnie gdzie indziej. "Ludzie nie popełniają tego typu czynów, jeżeli mają odpowiedni poziom kultury, cywilizacji, jeżeli mają wpojone pewne wartości moralne i nie otacza ich atmosfera nieustannej agresji" - uważa.
Jego zdaniem, w polskim wymiarze sprawiedliwości zrobiono już wszystko, co można było. Zmiana kodeksu karnego, zaostrzenie kar wcale nie jest cudownym środkiem, który sprawi, że policyjne statystyki liczby zabójstw nagle będą puste.