Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak być rewolucjonistą na poważnie

5 listopada 2007, 12:16
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Krytyka Polityczna" wydała "Rewolucję u bram" Slavoja Zizka. Najbardziej może kontrowersyjną książkę marksisty z Lublany, w której - komentując teksty Lenina - proponuje on współczesnej lewicy nową rewolucyjną strategię. Reakcja na publikację tej książki w polskiej prasie była przewidywalna. Pojawiły się głosy, że wydawania Zizka, a już szczególnie Zizka pozytywnie komentującego Lenina - należałoby po prostu zakazać. "Europa", która jako jedno z pierwszych polskich czasopism zaczęła publikować najciekawsze teksty Zizka, ma do całej sprawy całkiem inne podejście.

Liberalna demokracja, którą z lepszymi lub gorszymi rezultatami staramy się w Polsce budować od 1989 roku, jest chyba jedynym w dziejach naszego gatunku ustrojem, który obiecał, że myśliciele antysystemowi lub chcący za takowych uchodzić, będą w nim mieli prawo zabierania głosu. Oczywiście do pewnych granic. Radykalna antysystemowa krytyka liberalizmu będzie tolerowana wszędzie tam, gdzie - z racji ezoterycznej intelektualnej formy lub ograniczonego obiegu - nie stanie się prostą i skuteczną propagandą przemocy czy nienawiści. Zizek w swojej psychoanalitycznej lekturze Lenina nie jest prostym propagandystą nienawiści i przemocy. Także niskonakładowa seria książkowa "Krytyki Politycznej" ani nawet dyskusja, jaka się nad jego tezami odbywa w naszej małej snobistycznej "Europie", nie uczynią z niego nowego Włodzimierza Iljicza. Co najwyżej nowego Lukácsa, Gramsciego czy Althussera - gdyby Zizek miał w sobie teoretyczną powagę swoich wielkich poprzedników po lewej stronie filozoficznej krytyki liberalizmu. Albo nowego de Maistre'a czy Schmitta - jeśli chcieć czerpać inspiracje ze strony prawej.

Bo największym problemem, jaki mamy z Z·iz·kiem, nie jest wcale to, że jest jako krytyk liberalizmu zbyt niebezpieczny. Dużo poważniejsze pytanie brzmi, czy jest on choćby poważny? Zizek wie doskonale, że liberalizm wszystkich swoich krytyków - a już szczególnie tych najbardziej radykalnych - szybko przerabia na efektowne emblematy lub błaznów rozchwytywanych na medialnym rynku. Wie, że tej zasady nie można, na razie, złamać żadnym efektownym gestem. Maska antysystemowego błazna jest nie do zdarcia, więc filozof z Lublany postanawia ją zakładać, grać nią, aby w ten sposób dialektycznie ograć nieomalże niewywrotny liberalizm.

Sam wybór Lenina do psychoanalityczno-politycznej lektury jest zabiegiem z kategorii podobnej do rewolucyjnych interpretacji, jakim Zizek poddał najważniejsze dzieła Hollywoodu, aż po "Gwiezdne Wojny" czy "Pasję". Lenin może wywołać fascynację młodych, jednak każdy, kto zna go z jego groteskowych "dzieł filozoficznych", wie doskonale, że wybór tego klasyka marksistowskiej myśli jest wyborem pod publiczkę, pod nowolewicową młodzież zafascynowaną estetycznymi gestami jałowego radykalizmu.

Nawet do tego, żeby filozofować młotem (i sierpem) Lenin nie jest potrzebny. Zizek to ciekawy umysł, dokonywane przez niego współczesne lektury klasycznych tekstów prawie zawsze bywają inspirujące. Wolałbym przeczytać książkę, w której ze swoim rewolucyjno-dekonstrukcyjnym warsztatem mierzy się z Lukácsem, Althusserem czy Gramscim. Myślicielami równie rewolucyjnymi, a jednak bez porównania bardziej intelektualnie gęstszymi od Lenina.

Tyle że kolejna lektura Lukácsa czy Gramsciego nie zapewniłaby Zizkowi szybkiego rozgłosu, potwierdzenia statusu lewicowego skandalisty. Zapewne także "Krytyka Polityczna" nie wybrałaby takiej książki na otwarcie swojej nowej rewolucyjnej serii publikacji. W końcu jej redaktor Sławomir Sierakowski także nauczył się grać z liberalnymi mediami, stosować nagradzaną przez nie i budzącą zachwyt wszystkich dzisiejszych awatarów starego Wierchowieńskiego czy liberalnego pisarza Karmazinowa z "Biesów" - zasadę estetycznej prowokacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj