Trybunał uznał, że amnestia jest bezprawna, ale jednocześnie pozwolił, by obowiązywała jeszcze w czasie tegorocznych matur. I nie unieważnił świadectw wydanych na podstawie tego przepisu. Ale na większości uczelni to nie wpływa na zasady wydawania indeksów. "To nie zmieni zupełnie rekrutacji na rok akademicki 2007/2008" - tłumaczy w rozmowie z dziennikiem.pl rzecznik Uniwersytetu Warszawskiego Artur Lompart.
I przypomina, że by dostać się na studia na UW, nie trzeba przedstawiać średniej ze świadectwa, ale ocenę z konkretnego przedmiotu. Tak naprawdę więc ci, którzy dostali świadectwo, ale nie zdali historii, nie mają szans na indeks dziennej politologii czy prawa. Inaczej jest, jeśli chodzi o studia płatne - tam wystarczy pokazać świadectwo dojrzałości.
Podobnie jest w Szkole Głównej Handlowej. Tam także nic się nie zmieni - liczyć się będą oceny, a nie średnia z matury. "Tak było zawsze i tak jest teraz, że osoby z czwórką z danego przedmiotu często nie mają szansy na przyjęcie na studia. Nie mówiąc już o tych, którym nie udało się w ogóle zdać tego przedmiotu" - podkreśla rzecznik SGH, Tomasz Rusek.
Nieco przychylniejszym okiem na maturzystów z amnestii spojrzał Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tam o indeks studiów dziennych mogą się starać tylko ci, którzy na maturze z języka polskiego dostali co najmniej 30 procent punktów. Tu więc furtka została nieco uchylona. Jak tłumaczy w rozmowie z dziennikiem.pl rzeczniczka uczelni Marzena Barańska, na razie nie ustalono, jak będzie wyglądała rekrutacja na rok 2008/2009, czyli pierwszy rok po odwołaniu amnestii. Ale w tym roku w zasadach przyjmowania na studia niewiele się zmieni.