"Na balkonie nie powinno być żadnych rzeczy, które nie są przymocowane" - radzi aspirant Piotr Tabencki z warszawskiej straży pożarnej. Bo wszystkie takie przedmioty porwie
wiatr i może je zrzucić komuś na głowę. A to grozi śmiercią.
Strażak prosi też, by mieszkańcy zwrócili uwagę na wszystkie uszkodzone rynny, połamane billboardy czy balustrady. Gdy coś takiego zobaczymy, to trzeba natychmiast zawiadomić administratora
budynku.
Do tego najlepiej ograniczyć wychodzenie z domu do niezbędnego minimum. A już w ogóle zrezygnować ze spacerów po parkach czy alejach wysadzanych drzewami. Nad morzem nie wychodźmy na molo,
w górach na szlaki. Bo tam wiatr może być tak silny, że porwie człowieka.
Strażacy proszą też, by pamiętać o zwierzętach. Najlepiej na czas huraganowych wiatrów naszych milusińskich trzymać w domu.
Uważajmy także podczas prowadzenia samochodu. "Przede wszystkim trzeba zdjąć nogę z gazu" - ostrzega miłośników szybkiej jazdy podinspektor Wojciech Pasieczny z warszawskiej drogówki. Do tego trzeba bardzo uważać, wyjeżdżając zza ekranów dźwiękoszczelnych, czy ściany lasu albo wyprzedzając ciężarówkę. Nagły podmuch z łatwością może zrzucić nas na przeciwległy pas ruchu lub do rowu.
"Najlepiej jednak w taką wichurę przesiąść się do pociągu" - radzi podinspektor Pasieczny. O ile oczywiście wicher nie zerwie sieci trakcyjnych...