"Nazwa huraganu musi być jasna i prosta do wymówienia" - dowiedział się dziennik.pl w biurze prasowym Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), agencji ONZ zajmującej
się klimatem. Co roku klimatolodzy z całego świata wybierają listę imion, którymi będą nazwane huragany. I gdy pojawi się tak potężna burza, po prostu wybiera się kolejną nazwę z
listy.
Dlatego nie ma szans na nazwanie huraganu swojskim Stanisławem czy Zbigniewem.
Ale także dlatego, jak twierdzi WMO, wszystkie oskarżenia Władimira Żyrinowskiego, że nazwa Kyrill to prowokacja wymierzona w Rosję, są bzdurą.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
