Nie będzie polskich imion dla huraganów. Bo nazwy muszą być zrozumiałe dla każdego mieszkańca Ziemi. A że imiona kataklizmów eksperci wybierają z listy tworzonej przez agencję ONZ, to rosyjskie oskarżenia, że nazwa huraganu Kyrill (Cyryl) jest specjalnie wymierzona w Rosję, są bezpodstawne.
"Nazwa huraganu musi być jasna i prosta do wymówienia" - dowiedział się dziennik.pl w biurze prasowym Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO), agencji ONZ zajmującej
się klimatem. Co roku klimatolodzy z całego świata wybierają listę imion, którymi będą nazwane huragany. I gdy pojawi się tak potężna burza, po prostu wybiera się kolejną nazwę z
listy.
Dlatego nie ma szans na nazwanie huraganu swojskim Stanisławem czy Zbigniewem.
Ale także dlatego, jak twierdzi WMO, wszystkie oskarżenia Władimira Żyrinowskiego, że nazwa Kyrill to prowokacja wymierzona w Rosję, są bzdurą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl