Mateusz P. cudem przeżył po tym, jak na olsztyńskiej starówce zaatakowało go dwóch mężczyzn. Jeden z uśmiechem na twarzy wyciągnął nóż i zadał cios w brzuch. Gdy ofiara rzuciła się do ucieczki, napastnik dopadł go i dźgnął jeszcze 10 razy.
To, co się stało w Olsztynie, zarejestrowały policyjne kamery. Na filmie widzimy, jak o godz. 1.08 na Mateusza P, który spieszy się na dyskotekę, napada dwóch
mężczyzn. Jeden z nich to Sylwester P., drugi to Daniel K. Można ich bez trudu rozpoznać, nie mają zasłoniętych twarzy.
Sylwester P. wyciąga nóż i z uśmiechem zadaje pchnięcie. Po kolejnych ciosach chłopak pada na bruk, traci przytomność. Gdyby nie młodzi ludzie, którzy przyszli na olsztyńską starówkę, by się pobawić, Sylwester P. i Daniel K. zamordowaliby Mateusza P.
Widząc, co się dzieje, kilku młodych mężczyzn rzuciło się mu na pomoc. Zatrzymują Sylwestra P. Powalają go na bruk, wykręcają ręce i trzymają do czasu przyjazdu policji. Drugi z bandytów - Daniel K. znika w mroku staromiejskich uliczek.
Po chwili na ul. Kołłątaja pojawia się radiowóz i pogotowie ratunkowe. Mateusz P. ma szczęście - od chwili brutalnego napadu, którego padł ofiarą, minęły tylko cztery minuty. Błyskawicznie trafia na stół operacyjny i to ratuje mu życie.
Sylwester P. trafia za kraty. Tam mięknie i szybko sypie kolegę. Po godzinie w ręce policji wpada więc też Daniel K. Wczoraj sąd aresztował obu. A bandyci mimo dowodu, jakim jest nagranie z policyjnej kamery, nie przyznają się do winy.
Sylwester P. wyciąga nóż i z uśmiechem zadaje pchnięcie. Po kolejnych ciosach chłopak pada na bruk, traci przytomność. Gdyby nie młodzi ludzie, którzy przyszli na olsztyńską starówkę, by się pobawić, Sylwester P. i Daniel K. zamordowaliby Mateusza P.
Widząc, co się dzieje, kilku młodych mężczyzn rzuciło się mu na pomoc. Zatrzymują Sylwestra P. Powalają go na bruk, wykręcają ręce i trzymają do czasu przyjazdu policji. Drugi z bandytów - Daniel K. znika w mroku staromiejskich uliczek.
Po chwili na ul. Kołłątaja pojawia się radiowóz i pogotowie ratunkowe. Mateusz P. ma szczęście - od chwili brutalnego napadu, którego padł ofiarą, minęły tylko cztery minuty. Błyskawicznie trafia na stół operacyjny i to ratuje mu życie.
Sylwester P. trafia za kraty. Tam mięknie i szybko sypie kolegę. Po godzinie w ręce policji wpada więc też Daniel K. Wczoraj sąd aresztował obu. A bandyci mimo dowodu, jakim jest nagranie z policyjnej kamery, nie przyznają się do winy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl