"To nie pomyłka. Nie chodzi wcale o cenę jednego metra kwadratowego mieszkania" - mówi "Faktowi" poseł Grzegorz Tobiszewski z PiS, przewodniczący sejmowej Podkomisji Nadzwyczajnej ds. Ustawy o Spółdzielniach Mieszkaniowych. Nowa ustawa jest tworzona z myślą o tych, których do tej pory nie było stać na wykup swoich mieszkań spółdzielczych.
Ceny mieszkań nie będą ustalane na podstawie ich wartości rynkowej. Czyli mieszkaniec Warszawy, gdzie metr kwadratowy lokalu na rynku wtórnym kosztuje ponad 7 tys. złotych, zapłaci mniej więcej tyle samo, co osoba wykupująca mieszkanie w Lublinie, gdzie metr kosztuje około 3 tys. złotych.
"Cena wykupu lokalu spółdzielczego będzie uzależniona od kosztów budowy, które przed laty poniosła spółdzielnia mieszkaniowa" - mówi poseł. Wyjaśnia, że gdy się weźmie pod uwagę wartość dzisiejszego złotego, to cena pięćdziesięciometrowego lokalu wyniesie około 2 tys. złotych.
Tobiszewski zaznacza, że kwoty te mogą się nieznacznie różnić. Uzależnione będą np. od roku, w którym wybudowano konkretny blok. Sprawą wyceny zajmą się niezależni rewidenci. Już w marcu nową ustawą ma zająć się Senat. A za pół roku wejdzie ona w życie.