Przygotowana przez niego lista placówek, które będą mogły liczyć na wsparcie, liczy znacznie mniej niż 30 placówek. W środę Religa poprosił szefa rządu o wsparcie tylko dla nich. Pozostałe muszą radzić sobie same. Na miliardowy kredyt z budżetu resortu mogą liczyć dopiero za rok.
Na odpowiedź premiera przyjdzie szpitalom jednak poczekać. Szef rządu wprawdzie przyznał, że sytuacja jest bardzo trudna, ale decyzję o pomocy zamierza podjąć po spotkaniu z minister finansów.
Łączne zadłużenie szpitali wynosi 1 mld 150 mln zł. Jeśli wierzyciele zablokują środki z NFZ, czeka je bankructwo. Resztki pieniędzy, które jeszcze mają, wystarczą im tylko na kilka tygodni. Potem dyrektorzy będą musieli odsyłać pacjentów z kwitkiem i zamykać oddziały - alarmuje DZIENNIK.