"My po prostu chcemy żyć. Proszę, oddajcie pieniądze na nasze leczenie" - tak chora na raka Ania Kalacińska, pacjentka Akademickiego Szpitala Klinicznego, błagała o zwrot 9 mln złotych, które zajął komornik. Nie pomogło. Wczoraj kolejny wierzyciel powiedział, że chce odzyskać swoje pieniądze - pisze DZIENNIK.
I dlatego komornik przejął kolejne 4 miliony złotych, które miały być przeznaczone na leczenie pacjentów wrocławskiego szpitala.
Nie pomogły dramatyczne prośby, błagalne apele rodziców małych pacjentów z Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcej Akademickiego Szpitala Klinicznego do wierzycieli o zgodę na zwrot pieniędzy zajętych przez komornika na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
"Mamusiu, czy to znaczy, że ja umrę?" - słowa nie chcą przejść Małgorzacie Otulakowskiej przez ściśnięte łzami gardło. Mama chorego na białaczkę limfoblastyczną 9-letniego Kacperka opowiada, jak jej synek zareagował na wiadomość, że komornik zajął pieniądze przeznaczone na jego leczenie. Chłopczyk głaszcze ją delikatnie po dłoni, przytula się. Oboje są jakby nieobecni. Półtora tygodnia temu dowiedzieli się, że Kacper, po 21 miesiącach, ma nawrót tej groźnej choroby.
Historia Otulakowskich, choć wstrząsająca, jest tylko jedną z wielu. W klinice każde dziecko ma za sobą dramatyczne przejścia. O losach swoich pociech przejmująco opowiadają ich rodzice. "Ktoś, kto siedzi na wysokim stołku i śmie twierdzić, że szpital rozgrywa swoją własną partię, żonglując naszymi dziećmi, nie ma nie tylko serca, ale i sumienia! Jak w ogóle można tak było pomyśleć?" - Agnieszka Gajewska, mama 7-letniego Sebastianka nie potrafi powstrzymać płaczu.
Prosi o ratunek dla wszystkich leczonych tu dzieci. Jej synek ma białaczkę limfoblastyczną z chromosomem Filadelfia. Złośliwą. Niedawno przeszedł przeszczep.
"To nie chodzi o to, że nasze dzieci mają dłużej leżeć w łóżku. To nie grypa, którą można przeziębić. One chorują na nowotwory. Tutaj każda zwłoka to wyrok. Wierzę, naprawdę wierzę, że pani profesor Chybicka (szefowa kliniki – red.) i pan minister Religa znajdą rozwiązanie. Ale to wymaga czasu. A nasze dzieci go nie mają. W ich przypadku niemal każda sekunda jest na wagę życia" - tłumaczy Alina Miszczyk, mama 13-letniego Piotrka.
Chłopiec ma nowotwór kości. Marzy, by jego życie wróciło do normy. "Chcę znów chodzić do szkoły. Chcę bawić się na podwórku, biegać" - mówi.
Tymczasem wczoraj kolejny wierzyciel powiedział, że już dłużej nie będzie czekać na spłatę długu. Niewzruszone okazały się cztery firmy. Columbus Factoring Solutions oraz Greenhouse handlują wierzytelnościami, Skamex sprzętem medycznym. Fortum Wrocław, który dostarcza ciepło do wielu wrocławskich mieszkań, jest gotowe do negocjacji zadłużenia ze szpitalem, ale pod warunkiem, że zrobią tak pozostali wierzyciele.
Nie pomogły dramatyczne prośby, błagalne apele rodziców małych pacjentów z Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcej Akademickiego Szpitala Klinicznego do wierzycieli o zgodę na zwrot pieniędzy zajętych przez komornika na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
"Mamusiu, czy to znaczy, że ja umrę?" - słowa nie chcą przejść Małgorzacie Otulakowskiej przez ściśnięte łzami gardło. Mama chorego na białaczkę limfoblastyczną 9-letniego Kacperka opowiada, jak jej synek zareagował na wiadomość, że komornik zajął pieniądze przeznaczone na jego leczenie. Chłopczyk głaszcze ją delikatnie po dłoni, przytula się. Oboje są jakby nieobecni. Półtora tygodnia temu dowiedzieli się, że Kacper, po 21 miesiącach, ma nawrót tej groźnej choroby.
Historia Otulakowskich, choć wstrząsająca, jest tylko jedną z wielu. W klinice każde dziecko ma za sobą dramatyczne przejścia. O losach swoich pociech przejmująco opowiadają ich rodzice. "Ktoś, kto siedzi na wysokim stołku i śmie twierdzić, że szpital rozgrywa swoją własną partię, żonglując naszymi dziećmi, nie ma nie tylko serca, ale i sumienia! Jak w ogóle można tak było pomyśleć?" - Agnieszka Gajewska, mama 7-letniego Sebastianka nie potrafi powstrzymać płaczu.
Prosi o ratunek dla wszystkich leczonych tu dzieci. Jej synek ma białaczkę limfoblastyczną z chromosomem Filadelfia. Złośliwą. Niedawno przeszedł przeszczep.
"To nie chodzi o to, że nasze dzieci mają dłużej leżeć w łóżku. To nie grypa, którą można przeziębić. One chorują na nowotwory. Tutaj każda zwłoka to wyrok. Wierzę, naprawdę wierzę, że pani profesor Chybicka (szefowa kliniki – red.) i pan minister Religa znajdą rozwiązanie. Ale to wymaga czasu. A nasze dzieci go nie mają. W ich przypadku niemal każda sekunda jest na wagę życia" - tłumaczy Alina Miszczyk, mama 13-letniego Piotrka.
Chłopiec ma nowotwór kości. Marzy, by jego życie wróciło do normy. "Chcę znów chodzić do szkoły. Chcę bawić się na podwórku, biegać" - mówi.
Tymczasem wczoraj kolejny wierzyciel powiedział, że już dłużej nie będzie czekać na spłatę długu. Niewzruszone okazały się cztery firmy. Columbus Factoring Solutions oraz Greenhouse handlują wierzytelnościami, Skamex sprzętem medycznym. Fortum Wrocław, który dostarcza ciepło do wielu wrocławskich mieszkań, jest gotowe do negocjacji zadłużenia ze szpitalem, ale pod warunkiem, że zrobią tak pozostali wierzyciele.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl