W całym kraju w zeszłym roku popełniono 893 389 przestępstw kryminalnych (m.in. zabójstw, gwałtów, kradzieży i oszustw). Średnio co 53 sekundy zdarzało się jedno takie
przestępstwo.
Naprawdę jest aż tak źle? Jeśli wierzyć statystykom, politykom i szefowi policji - nie. Zdaniem Ludwika Dorna, szefa MSWiA, to najbezpieczniejszy dla Polaków rok od 17 lat. Minister chwali się
spadkiem w niemal wszystkich kategoriach przestępstw i jednocześnie wzrostem skuteczności policji. "Liczba przestępstw kryminalnych spadła o 10 procent w porównaniu do 2005 r. Policji
udaje się wykryć niemal co drugie przestępstwo" - mówi minister Dorn.
Zeszły rok najlepiej charakteryzują zdarzenia z jego początku i końca. Z jednej strony spektakularne sukcesy policji, z drugiej straszne zbrodnie, którym policja nie zapobiegła.
W styczniu w ręce policji wpadli handlarze narkotyków, przy których znaleziono 11 kilogramów amfetaminy. Potem było już jednak coraz gorzej. Co i rusz opinię publiczną szokowały kolejne
informacje.
W sierpniu w Jaworznie pięciu bandytów próbowało zakopać w piaskownicy 16-letnią dziewczynę. Uratowała ją przechodząca sąsiadka. W październiku w Gdyni grupa pijanych chuliganów pobiła
policjanta. W listopadzie w Dąbrowie Górniczej w osiedlowym klubie czterech chłopców w wieku 13 - 15 lat zgwałciło siedem koleżanek.
Na szczęście coraz sprawniej działa wymiar sprawiedliwości. Prokuratury skierowały do sądów 428 tys. aktów oskarżenia przeciwko 507 tys. osób. Prawomocnych wyroków skazujących zapadło
około pół miliona.
Najwięcej przestępstw popełnianych jest oczywiście w miastach. Bezwzględnie przoduje tutaj Warszawa, ale jeżeli przeliczy się te liczby na 100 tys. mieszkańców, to prym wiodą Katowice.
Popełniono tam w zeszłym roku 11 zabójstw, 21 gwałtów, 4 tys. włamań i kradzieży, 885 rozbojów.
Niestety policjantów jest coraz mniej. W 2006 r. mundur zdjęło ponad 6 tys. funkcjonariuszy. Do policji przyjęto nieco ponad 3 tys. ludzi.
Janusz Kaczmarek, prokurator krajowy: Walczymy z przestępcami, zabierając im majątki, to daje tak doskonałe efekty
Daniel Walczak: Zeszłoroczne statystyki sukcesów policji i prokuratury wyglądają tak świetnie, że można przypuszczać, iż zostały wręcz wykreowane.
Janusz Kaczmarek: Nie, no tak to my nie postępujemy. Proszę mi wierzyć, my nie zwracamy uwagi na statystyki, tylko staramy się działać jak najskuteczniej. Po to dokonujemy zmian kadrowych. Po to cały czas jest udoskonalane prawo. Po to jak naj bardziej efektywniej wykorzystujemy istniejące już przepisy. I to daje efekty. Właśnie tak wyraźne. A efekty przekładają się na dobre statystyki.
Jaki spektakularny sukces w walce z przestępczością odnieśliście w zeszłym roku?
Świetnym przykładem jest sprawa zajmowania majątków przestępcom. W ubiegłym roku we wszystkich prokuraturach apelacyjnych wzrosła wartość takich zabezpieczonych majątków. I to niebagatelnie. W niektórych prokuraturach nawet 300-krotnie. A przecież to są te same przepisy, które obowiązują od lat. Niestety, nikt z nich nie korzystał. My zaczęliśmy to robić. I okazuje się, że jest to nad wyraz skuteczne.
To znaczy, że do tej pory ten element walki z przestępczością był pomijany?
Zdecydowanie można tak sądzić. Teraz na każdym szkoleniu prokuratorskim wałkujemy ten temat, mobilizujemy też do współpracy inne resorty. Bo nie wystarczy, że prokurator wyda decyzję o zabezpieczeniu mienia podejrzanego, bo inne służby - choćby organy kontroli skarbowej czy policja - muszą ten majątek fizycznie zająć.
Właśnie dobra współpraca z innymi resortami jest tutaj niezwykle istotna, jednym słowem: konieczna. Zostałem przez premiera powołany na przewodniczącego międzyresortowego zespołu ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej i w ramach tego zespołu będziemy pracować nad zmianami legislacyjnymi w sprawach konfiskaty majątków. I są już na ukończeniu prace nad takimi zmianami, aby konfiskata majątku pochodzącego z przestępstwa mogła też dotyczyć nie tylko osób pozostających w oficjalnym związku z przestępcą, ale też osób faktycznie z nim będących. I to te osoby będą musiały udowodnić, że ich majątki nie pochodzą z nielegalnego źródła. Wprawdzie w Polsce są krytycy takiego rozwiązania, ale na przykład we Włoszech przynosi ono znakomite wyniki. Ostatnie nasze rozmowy z tamtejszym ministrem sprawiedliwości doskonale to pokazały i przekonały nas, że jest to dobra droga.
W PRL-u się chwalono wynikami - ile to ton surówki czy stali wyprodukowano, ile lokomotyw. A ile w 2006 roku zabezpieczono tych majątków? Bo wszyscy pamiętamy, że przez dekadę śledztwa w sprawie mafii pruszkowskiej zabezpieczono ledwie 600 złotych.
W ubiegłym roku zabezpieczony majątek miał wartość około 400 milionów złotych.
Można się zastanawiać, czy to dużo, czy mało? Bo jeśli policzyć wszystkie straty, poniesione w wyniku przestępstw wyniosły ponad 4 miliardy.
Rzeczywiście mając na uwadze nasze oczekiwania, to i tak w skali kraju jeszcze mało.
To o jakich sumach mówimy? Miliard? Dwa? Czy tyle pieniędzy dotąd przeciekało między palcami wymiaru sprawiedliwości?
Kwestia kwot, choć istotna, jest jednak drugorzędna. Mam wrażenie, że nikt do tej pory nie poświęcał temu wystarczającej uwagi, a do tego nikt nie egzekwował zaleceń i istniejących do tej pory możliwości prawnych.