Według prokuratorów w zeszłym roku Tomasz M. zabił swoją 21-letnią żonę i dwuletniego synka, zadając im ciosy nożem. Kobietę dźgnął 34 razy, bezbronnego chłopczyka - 20. Wiadomo, że dziecko broniło się rozpaczliwie, bo miało pocięte dłonie.
Potem napastnik zaczął ranić ostrzem sam siebie, żeby uniknąć podejrzeń. Pociął się tak ciężko, że w szpitalu przeszedł operację. Ale i tak nie uniknie kary. Oby była wystarczająco wysoka.
Co wydarzyło się na poznańskich Ratajach - ustalili prokuratorzy. Ale - mimo długiego śledztwa - nie udało im się dowiedzieć, dlaczego mężczyzna zabił swoją rodzinę. On sam nie przyznaje się do winy. Ale akt oskarżenia przeciw 26-letniemu Tomaszowi M. właśnie wpłynął do poznańskiego sądu. Biegli orzekli, że jest w pełni poczytalny i może stanąć przed sądem.