Dziennik Gazeta Prawana logo

Łapówkarski cennik ordynatora Mirosława G.

12 października 2007, 15:50
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mirosław G. - ordynator oddziału kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie - pacjenta wyceniał jak towar. Gdy trafiał na majętną rodzinę, wyciskał z niej nawet 70 tys. zł. Nie gardził jednak pieniędzmi także od mniej zamożnych. Brał od nich nawet kilkaset złotych.

Już pięćdziesiąt osób złożyło zeznania w sprawie afery korupcyjnej. Byli pacjenci oraz ich rodziny opowiedzieli śledczym o łapówkach, jakie przyjmował doktor Mirosław G. Kolejne napływające do Centralnego Biura Antykorupcyjnego sygnały są sprawdzane. Z zeznań świadków wyłania się przerażający obraz działalności ordynatora. Lekarz wyceniał pacjentów niczym sprawny handlowiec. A potem bezwzględnie targował się o pieniądze - informuje "Fakt".

"Dokładnie wybierał sobie ludzi, od których brał łapówki. Zawsze spotykał się z rodziną chorych. Mógł robić to tylko on sam. Inni lekarze nie mieli do tego prawa. G. szczegółowo wypytywał rodziny o dochody, mówił, że operacja będzie skomplikowana. Sugerował od razu, iż np. za jej przyspieszenie czy konieczne badania trzeba będzie zapłacić" - opowiada "Faktowi" osoba związana ze śledztwem. Potem następowała kolejna rozmowa.

Wówczas już - w zależności od sytuacji materialnej - żądał łapówki. Cennik doktora nie był sztywny. Za przeszczep serca brał od 1,5 tys. zł do nawet 70 tys. zł. "Gdy miał bogatego pacjenta, bez skrupułów wyciskał go jak cytrynę" - mówi "Faktowi" jeden ze śledczych.

Doktor podejmował się operacji bardzo ciężkich przypadków. Niestety, wielu jego pacjentów umierało. Dlatego prokuratorzy badają, czy kardiochirurg kładł pacjenta w beznadziejnym stanie na stół operacyjny, wiedząc, że ten nie przeżyje. Dlaczego miałby to robić? Bo za każdą wykonaną operację płacono mu dodatkowo.

Prowadzący śledztwo przyznają, że najprawdopodobniej doktor G. usłyszy nowe zarzuty. Poza zabójstwem i wielokrotnym łapownictwem może być oskarżony o to, że domagał się seksu za operację czy opiekę nad pacjentem. O tym "Fakt" pisał jako pierwszy.




Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj