Morderca podszedł do bawiącego się w wołomińskim pubie mężczyzny. Wyciągnął pistolet, cztery razy do niego strzelił i uciekł. Przerażeni goście lokalu nie próbowali zatrzymywać bandyty. Ranny 21-latek zmarł w karetce.
Policjanci przesłuchali kilkunastu świadków. Nie było to proste. Tuż po morderstwie - w nocy z soboty na niedzielę - część świadków była zbyt pijana, by móc zeznawać. Dopiero teraz udało się czegoś od nich dowiedzieć.
Śledczy podejrzewają, że ta egzekucja to porachunki gangsterów z podstołecznego Wołomina lub okolic. Zabity Dariusz Cz. był wielokrotnie notowany w kartotekach.
Sprawdzana jest też inna wersja. Bo niewykluczone, że 21-latek kogoś próbował zasłonić przed kulami mordercy. I dlatego zginął.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|