Więzień Adam Dradrach, skazany za oszustwa kredytowe i handel narkotykami, uznał, że ma za ciasno w celi, bo przypada na niego tylko dwa i pół metra kwadratowego powierzchni. Zaskarżył więc państwo i wygrał. Efekt? Nie dość, że trafi do większej celi, to jeszcze może dostać nawet 150 tys. zł odszkodowania.
Oszust był w kilku aresztach: we Wrocławiu, Świdnicy i Kłodzku. W żadnym mu się nie spodobało i na wszystkie się poskarżył. W swoim pozwie narzekał na fatalne
jedzenie, ciasną celę, nieludzkie traktowanie i brak intymności. Napisał, że za kratkami stracił zdrowie. "Na przepustce złamałem nogę" - opowiada
"Faktowi" Dradrach. "Za murami więzienia nie mogłem liczyć na opiekę lekarza. Żadnej rehabilitacji, konsultacji medycznych, nic! Teraz mam kłopoty z kręgosłupem i
kuleję" - skarży się gazecie.
Adam Dradrach pierwszy wyrok skończył odsiadywać pod koniec 2004 r. Po wyjściu zza krat wziął się... za handel narkotykami. W czerwcu 2005 r. ponownie trafił więc za kratki, tym razem aresztu w Jeleniej Górze, gdzie siedzi do dziś. I nieustannie narzeka.
Niedawno Sąd Najwyższy przychylił się do jego skargi i w precedensowym wyroku uznał, że więzień ma swoją godność i prawo do intymności, dlatego nie może odbywać kary w przeludnionej celi! Wyrok ten sprawi, że sądy w Polsce zostaną zasypane pozwami, w których skazani będą się żalić na swój los - pisze "Fakt".
Tyle że warunki, w jakich siedzi Dradrach, nie są ciężkie - pisze "Fakt". W celi ma do dyspozycji telewizor. Może czytać gazety i pożyczać książki z więziennej biblioteki. O sprawność fizyczną może dbać na nieźle wyposażonej siłowni. A oto przykładowe dzienne menu: śniadanie - paróweczki ze świeżym pieczywem; obiad - krupnik i risotto mięsno-warzywne, zestaw surówek. A na kolację - kasza manna.
Adam Dradrach pierwszy wyrok skończył odsiadywać pod koniec 2004 r. Po wyjściu zza krat wziął się... za handel narkotykami. W czerwcu 2005 r. ponownie trafił więc za kratki, tym razem aresztu w Jeleniej Górze, gdzie siedzi do dziś. I nieustannie narzeka.
Niedawno Sąd Najwyższy przychylił się do jego skargi i w precedensowym wyroku uznał, że więzień ma swoją godność i prawo do intymności, dlatego nie może odbywać kary w przeludnionej celi! Wyrok ten sprawi, że sądy w Polsce zostaną zasypane pozwami, w których skazani będą się żalić na swój los - pisze "Fakt".
Tyle że warunki, w jakich siedzi Dradrach, nie są ciężkie - pisze "Fakt". W celi ma do dyspozycji telewizor. Może czytać gazety i pożyczać książki z więziennej biblioteki. O sprawność fizyczną może dbać na nieźle wyposażonej siłowni. A oto przykładowe dzienne menu: śniadanie - paróweczki ze świeżym pieczywem; obiad - krupnik i risotto mięsno-warzywne, zestaw surówek. A na kolację - kasza manna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl