We wrocławskiej galerii BWA miała być sztuka, a jest pornografia. Ekrany rozwieszonych wszędzie telewizorów bombardują widzów obrazami roztańczonych transwestytów, wyginających ciała w wyuzdanych pozach. Skandalem jest, że na tę "sztukę" urząd miasta dał 80 tys. złotych - pomstuje "Fakt".
Wystawa pod tytułem "W sztuce marzenia stają się rzeczywistością" to filmowy zapis tego, jak Katarzyna Kozyra uczy się bycia kobietą i gwiazdą -
pisze bulwarówka. Na filmach widać, jak Kozyra ze sztucznym penisem i gołymi piersiami przechadza się po scenie lub śpiewa na deskach klubu dla transwestytów.
"Współczesna sztuka nie jest łatwa ani przyjemna. Po za tym nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do BWA. Żeby zobaczyć wystawę, trzeba kupić bilet za 8 złotych. Katarzyna Kozyra to artystka światowej sławy. To, że właśnie tu postanowiła zrobić światową premierę jest dla Wrocławia dobre" mówi "Faktowi" Jarosław Broda, szef wydziału kultury Urzędu Miasta we Wrocławiu.
Wielu wrocławian, którzy widzieli wystawę, jest zupełnie odmiennego zdania, a część z nich zamierza protetować - dodaje "Fakt".
"Współczesna sztuka nie jest łatwa ani przyjemna. Po za tym nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do BWA. Żeby zobaczyć wystawę, trzeba kupić bilet za 8 złotych. Katarzyna Kozyra to artystka światowej sławy. To, że właśnie tu postanowiła zrobić światową premierę jest dla Wrocławia dobre" mówi "Faktowi" Jarosław Broda, szef wydziału kultury Urzędu Miasta we Wrocławiu.
Wielu wrocławian, którzy widzieli wystawę, jest zupełnie odmiennego zdania, a część z nich zamierza protetować - dodaje "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|