Przedsiębiorca z branży alkoholowej miał kłopoty z urzędem podatkowym. Raz już zapłacił karę za to, że nie zgadzały mu się rachunki. Okazało się jednak, że grozi mu kolejny mandat za inny okres rozliczeniowy.

Nikt nie lubi płacić grzywien, więc biznesmen, mający obywatelstwo polskie i kanadyjskie, zasugerował przesłuchującemu go policjantowi, że może się jakoś odwdzięczyć za łagodne podejście. I przez "roztargnienie" zostawił w komendzie karton dobrego wina za - bagatela - 7 tys. złotych.

Policjant opowiedział jednak o zdarzeniu przełożonym. Kiedy więc biznesmen przyszedł na kolejne przesłuchanie, było ono już filmowane.

I wpadł jak śliwka w kompot. Bo podczas przesłuchania spytał, jak smakował alkohol, a na biurku położył w kopercie 19 tys. złotych. Wtedy policjanci nie mieli już wątpliwości, co do korupcyjnych zamiarów przedsiębiorcy. Mężczyzna został zatrzymany. Za próbę przekupienia policjanta może trafić do więzienia nawet na osiem lat.