Od początku roku w Łodzi zdarzyło się sporo kradzieży na tzw. bramę. Właściciel zostawiał auto z włączonym silnikiem, gdy otwierał bramę wjazdową. Na ten moment czekał złodziej. Wsiadał za kółko i odjeżdżał z piskiem opon.
Tak było kilka dni temu na łódzkich Stokach. Gdy kobieta zostawiła na chwilę auto, odjechał nim złodziej. Nie zauważył, że na tylnym siedzeniu w foteliku był synek kobiety.
Matka chwyciła drzwi pojazdu. Złodziej wlókł ją kilkanaście metrów, a potem wjechał w ogrodzenie. Samochód z przerażonym chłopczykiem zostawił i uciekł.
Zatrzymany to 33-letni łodzianin, który był na przepustce z więzienia. Przyznał się do dwóch kradzieży. Grozi mu 12 lat za kratkami.