Maria Bartoszko: Czy podawanie antybiotyków osobom, które miały kontakt z zakażonymi meningokokami, jest skutecznym sposobem na przerwanie łańcucha zachorowań? Leki podano trzystu osobom, a wciąż słyszymy o kolejnych przypadkach sepsy.
Dr Józef Bojko: Wydawało się, że jeżeli znajdziemy osoby mające kontakt z osobą zarażoną i podamy im antybiotyk, to jest to wystarczające, by przerwać ten łańcuch. Okazało się to mało skuteczne: przeoczyliśmy kogoś z grupy kontaktującej się albo są jeszcze inne mechanizmy, które nie do końca udało nam się poznać, a które wpływają na skuteczność leczenia.
Z tego wniosek, że są powody do niepokoju.
Sam się zastanawiam, jakie błędy popełniłem, że nie udało mi się dotrzeć do szerszej grupy społecznej, by przekazać, że są rzeczy, których w żadnym wypadku nie można lekceważyć. Trzeba powtarzać ludziom, że to, co dotąd wydawało im się banalne - np. zachorowanie typu grypa czy zatrucie - w połączeniu z wybroczynami na ciele powinno być sygnałem do natychmiastowego kontaktu z lekarzem. W takim przypadku każda godzina może być na wagę życia.
Kto jest szczególnie zagrożony?
Problem polega na tym, że tym razem mamy do czynienia z sepsą meningokokową, która jest czymś niezwykle gwałtownym i dotyczy jednego terenu. To bardzo niepokojące. Dawniej sepsa dotyczyła osób, które miały problemy natury odpornościowej, dziś dotyka młodych, zupełnie zdrowych ludzi.
Czyli nie można wszystkiego zrzucać na brak odporności organizmu?
To właśnie wynika z moich ustaleń. To coś nowego.
Jaki był stan Dorotki z Brzegu, która w ciężkim stanie trafiła do pana na oddział?
Niestety, od samego początku rokowania były bardzo złe. Zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić.
Wiadomo już, gdzie dziewczynka zaraziła się meningokokami?
Jeszcze nie. Sprawdza to sanepid.
Czy miała kontakt z uczniami z Brzegu, którzy w lutym chorowali na sepsę?
Takich informacji nie mamy.
Dr Józef Bojko, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Opolu oraz koordynator wojewódzkiego programu ds. leczenia sepsy
"Dawniej sepsa dotyczyła osób, które miały problemy natury odpornościowej, dziś dotyka młodych, zupełnie zdrowych ludzi" - mówi DZIENNIKOWI dr Józef Bojko, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama