Dziennik Gazeta Prawana logo

Ogień szalał, a telefon straży nie odpowiadał

12 października 2007, 16:34
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Beczki i kanistry z olejem napędowym wyleciały w nocy w powietrze w podlaskiej wsi Rumejki koło Juchowca. W gospodarstwie wybuchł pożar, który zajął wszystkie budynki. Strażacy przyjechali za późno - właściciele nie mogli się bowiem do nich dodzwonić przez półtorej godziny.

Przerażeni właściciele gospodarstwa sami rzucili się do gaszenia ognia. Pomagał im sąsiad. Wszystkich ogień mocno poparzył. Ich wysiłek był próżny - pożar opanowali dopiero strażacy. Także dwóch ratowników odniosło obrażenia.

Strażacy przyjechali, bo sami zobaczyli na niebie łunę ognia. Gdy jechali na ratunek, zastanawiali się, dlaczego ich nikt nie zawiadomił. Od mieszkańców wsi dowiedzieli się, że przez półtorej godziny ich telefon nie odpowiadał.

Dlaczego tak się stało - teraz sprawę bada policja.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj