W sądowym postanowieniu o zastosowaniu aresztu wobec kardiologa znalazł się fragment wniosku prokuratora. Tłumaczył on, że nawet gdy Mirosław G. będzie za kratami, wszystkie operacje w szpitalu MSWiA będą się odbywały zgodnie z planem. Pacjentów miały przejąć "osoby posiadające konieczną wiedzę i doświadczenie" - podaje RMF.

Prokuratura odpiera zarzuty. Opieraliśmy się na informacjach z Ministerstwa Zdrowia i ze szpitala MSWiA - tłumaczy Elżbieta Janicka z warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

Jednak po tym, jak sąd zdecydował o areszcie, rzecznik ministra zdrowia mówił coś zupełnie innego, niż znalazło się we wniosku prokuratora. Że w szpitalu nie będzie przeszczepów, bo nie ma komu ich wykonywać. Wszyscy ci, którymi miał się zająć Mirosław G., trafili więc do kolejek w trzech innych placówkach, przeprowadzających tego typu operacje. Dopiero od dziś kardiochirurgia szpitala MSWiA ma nowego szefa - jest nim Mirosław Mussur.

Mirosław G. został zatrzymany 12 lutego przez CBA. Do tej pory usłyszał już 40 zarzutów, głównie dotyczących korupcji. Jednak jest wśród nich także zarzut zabójstwa i narażenia życia pacjenta. Kardiolog nie przyznaje się do winy.