Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma dowodów, by lekarze uśmiercali pacjentów

13 października 2007, 13:50
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Na razie nie ma żadnych podstaw, by komukolwiek postawić zarzuty - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Adam Kozub. Potwierdził, że od kilku miesięcy toczy się śledztwo ws. oskarżeń wobec anestezjologów, którzy mieli uśmiercać pacjentów, by pobierać od nich organy do przeszczepu.

Śledztwo trwa od września, ale na razie żadne dowody nie potwierdzają oskarżeń wobec anestezjologów ze szpitala w Białymstoku. Prokuratorzy czekają jeszcze na ekspertyzę toksykologiczną. I to właściwie tyle, ile tamtejsza prokuratura skłonna jest ujawnić. Milczenie tłumaczy dobrem śledztwa.

O sprawie napisała "Gazeta Polska". Według niej, siedmiu anestezjologów ze szpitala w Białymstoku miało podawać chorym lek thiopental, wprowadzający w stan nieprzytomności. Wszystko po to, by móc potem pobrać od nich organy do przeszczepu. Informacja ta ma pochodzić od pracujących w placówce lekarzy.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj