Śledztwo trwa od września, ale na razie żadne dowody nie potwierdzają oskarżeń wobec anestezjologów ze szpitala w Białymstoku. Prokuratorzy czekają jeszcze na ekspertyzę toksykologiczną. I to właściwie tyle, ile tamtejsza prokuratura skłonna jest ujawnić. Milczenie tłumaczy dobrem śledztwa.

O sprawie napisała "Gazeta Polska". Według niej, siedmiu anestezjologów ze szpitala w Białymstoku miało podawać chorym lek thiopental, wprowadzający w stan nieprzytomności. Wszystko po to, by móc potem pobrać od nich organy do przeszczepu. Informacja ta ma pochodzić od pracujących w placówce lekarzy.