Co prawda proboszcz twierdził, że nikt mszy w intencji senatora nie zamawiał, ale modlić się wiernym nie może zabronić. A wieczorem w kościele w Śmiłowie tłumnie stawili się pracownicy Farmutilu, zajmującego się przetwarzaniem odpadów z działalności rolnej.
To właśnie właścicielem tej firmy jest były senator Henryk Stokłosa - teraz poszukiwany międzynarodowym listem gończym za korumpowanie urzędników resortu finansów. Pracownicy Farmutilu prosili Boga, by pozwolił ich chlebodawcy otrzymać list żelazny, który uchroni go od krat. Odpowiedni wniosek w tej sprawie trafił już do sądu.
O modłach poinformował szef rady pracowniczej zakładu, Dariusz Krupa. Ale więcej nie chciał powiedzieć. "To jest nasza intymna sprawa. My z nim mieliśmy dobrze i chcemy się za niego modlić" - tłumaczył.
Stokłosa jest podejrzany o załatwianie za łapówki umorzeń w płaceniu podatków. Pomagać mu w tym mieli skorumpowani urzędnicy resortu finansów oraz sędzia z Poznania.
Niech dzieje mu się jak najlepiej i niech nie idzie za kraty. O to modlili się pracownicy Farmutilu, należącego do Henryka Stokłosy. Mszą chcieli wybłagać dla swojego poszukiwanego listem gończym szefa list żelazny, dzięki któremu będzie mógł się ujawnić i nie iść do więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama