Poszukiwany od wczoraj 4-letni Mateuszek nie żyje - potwierdza dziennikowi.pl policja z Szamotuł (Wielkopolska). Chłopczyk zniknął wczoraj z podwórka domu dziecka w Otorowie. Szukało go dwustu policjantów, strażaków i mieszkańców.
Ciało chłopczyka znaleziono w rowie z wodą między dwoma stawami. Jacek Michałowski z policji w Szamotułach mówi dziennikowi.pl, że Mateuszek mógł sam tam wpaść i się utopić. Jest jednak jeszcze za wcześnie, żeby mówić o dokładnych przyczynach jego śmierci.
Mateusz zginął z podwórka domu dziecka w Otorowie koło Szamotuł. Jeszcze o godz. 16.30 bawił się wraz z innymi wychowankami ośrodka prowadzonego przez siostry zakonne. Dzieci były na podwórku za budynkiem. W pewnym momencie opiekunki zorientowały się, że wśród nich nie ma 4-letniego Mateuszka i zawiadomiły policję.
Ratownicy mieli do dyspozycji kamery termowizyjne zamontowane w śmigłowcu, pomagały im też psy tropiące. Do Otorowa przyjechali nurkowie z Piły, żeby przeszukać lokalny staw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|