Kiedy lekarze zaczną znów leczyć? "Będziemy protestować do skutku" - zapowiada Bukiel. "Pacjenci będą przyjmowani dopiero po zakończeniu strajku. Niestety, nie wiadomo, kiedy on się skończy. Rozumiemy, że ludzie mogą być zdenerwowani. Ale nie mamy wyjścia. Nikt nie chce z nami rozmawiać" - dodaje Bukiel.

I wyjaśnia, że w czasie strajku lekarze będą pracować jak na ostrym dyżurze. "Przyjmowani będą jedynie pacjenci wymagający natychmiastowej pomocy, np. ci, którzy złamią nogę" - tłumaczy Bukiel. O tym, czy ktoś zostanie przyjęty, będą decydować już sami strajkujący.

Reszta będzie musiała poszukać tych, którzy do protestu się nie przyłączą. A takich lekarzy będzie bardzo mało. Można się też spodziewać, że tam gdzie nie będzie strajku, zrobią się ogromne kolejki. Do tego nie ma co liczyć na prywatne wizyty, bo strajkujący zapowiadają, że nie będą przyjmować także prywatnie.

Ale nie to jest najgorsze. Jeśli rząd nie podejmie rozmów z lekarzami, to we wrześniu czeka nas całkowity paraliż służby zdrowia. Bo po miesiącu protestu lekarze zaczną się zwalniać z pracy. A ponieważ mają w większości 3-miesięczne wypowiedzenia - polska służba zdrowia może po wakacjach zostać bez lekarzy.

Czego żądają ? Skarżą się, że rząd nie interesuje się ich losem ani losem pacjentów. Medycy chcą głównie pieniędzy - 5 tysięcy złotych pensji dla lekarzy bez specjalizacji i 7,5 tys. dla lekarzy specjalistów. Argumentują, że dotychczasowy system ich pracy jest krzywdzący. Prócz pieniędzy chodzi im także o czas pracy i warunki, w jakich muszą leczyć ludzi.

Problemu nie rozwiązały rozmowy z ministrem zdrowia Zbigniewem Religą i premierem Jarosławem Kaczyńskim.