Dochodziła godz. 20.00. Staruszek układał się do snu. Wtedy na obrzeżach Pniówka pojawił się biały volkswagen bus. Za kierownicą siedział Kazimierz H., który - jak ustalili później policjanci - miał aż 3,5 promila alkoholu.
Mężczyzna na łuku jezdni zjechał na pobocze. Ale nie zdołał wyprowadzić auta na prostą. Wpadł między drzewa rosnące na posesji pana Henryka, a chwilę później z ogromną siłą uderzył w ścianę jego domu, kompletnie ją niszcząc. Przez wielką dziurę auto wjechało do środka. Kierowca nie bardzo przejął się tym, co zrobił, próbował uciekać. I prawie by mu się udało, gdyby nie drzewo, które stanęło mu na drodze. Ale i to go nie zniechęciło. Wyciągnął piłę spalinową i chciał wyciąć przeszkodę! Na to jednak nie pozwolili sąsiedzi staruszka.
Pirat trafił za kratki. Grozi mu do dwóch lat więzienia. Henryk Ziemiński długo po zdarzeniu nie mógł dojść do siebie. Z jednej strony cieszył się, że wyszedł z życiem z niespodziewanej przygody. Ale z drugiej dom, który zbudował kilkadziesiąt lat temu własnymi rękami, nie nadaje się do mieszkania. Remont pochłonie co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście pijany kierowca był ubezpieczony. Z jego OC zostaną pokryte szkody.