Wiesław Leciejewski ze Świdnicy (woj. dolnośląskie) to schorowany człowiek. Kilka miesięcy temu dostał pismo z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i wyczytał, że jego renta zostaje zawieszona. Od razu zwrócił się do sądu w Świdnicy o rozstrzygnięcie tej kwestii. Dostarczył wszystkie potrzebne orzeczenia lekarskie, z których jasno wynikało, że jest niezdolny do pracy.
Sędzia Jolanta Cz. bez mrugnięcia okiem recytowała: "powód ma usuniętą macicę wraz z przydatkami z powodu nowotworu złośliwego, był leczony operacyjnie na guza sutka prawego". I po chwili, patrząc panu Wiesławowi prosto w oczy, dodała, że to wszystko "czyni ją (czyli pana Wiesława!) niezdolną do pracy".
Sędzia nie komentuje całej sprawy. Nie chce wytłumaczyć, jak w uzasadnienie decyzji mógł wkraść się tak absurdalny błąd.