Rodzina Brzozowskich z Helu to ofiary strajku w służbie zdrowia. Trwające od kilku tygodni protesty medyków mogą doprowadzić do poważnej choroby ich jeszcze nienarodzonego dziecka. W organizmie Barbary Brzozowskiej, która jest w ósmym miesiącu ciąży, wykryto bardzo wysokie stężenie cukru. Lekarz z Helu wypisał jej skierowanie do Szpitala Klinicznego w Gdańsku. Tam kobieta miała otrzymać pomoc i przejść dokładne badania.
Gdy tylko przyjechali do kliniki, od razu poinformowano ich, że na badania nie mają co liczyć, bo trwa strajk. Brzozowscy poszli szukać pomocy w szpitalu Akademii Medycznej, której częścią jest klinika. Po długim oczekiwaniu w izbie przyjęć, do pacjentki wyszła lekarka. Poświęciła jej zaledwie pięć minut. Pani Barbara usłyszała, że jej życiu nic nie zagraża, a "chore może być najwyżej dziecko". Lekarka na kartce papieru zapisała preparaty, które powinna brać młoda mama i sobie poszła, opisuje "Fakt"
Postawą lekarzy oburzony jest metropolita gdański abp Gocłowski. "To niedopuszczalne, żeby kobieta w ósmym miesiącu ciąży nie otrzymała należytej opieki" - mówi
hierarcha. A biskup łomżyński, Stefanek nie szczędzi medykom słów krytyki. "To terrorystyczna metoda. Czas z tym skończyć" - grzmi