Ta tragedia dotknęła nie tylko rodziców Mileny, Marleny i Mateusza. Losem trójki dzieci potrąconych przez pirata drogowego przejęci są wszyscy mieszkańcy Zofiówki (Lubelskie). Ich koleżanki i koledzy ze szkoły nawet się modlili. Gdy przyszły wieści ze szpitala, że trójka rodzeństwa ma się lepiej, dzieci stwierdziły, że ich modlitwy zostały wysłuchane.
Ten wypadek wstrząsnął całą Polską. Trójka rodzeństwa idąca do szkoły została staranowana przez pirata drogowego - pisze "Fakt". Tadeusz N.
wyprzedzał na skrzyżowaniu kolumnę samochodów. Uderzył w jeden z nich i wypadł z drogi, wprost na stojące na poboczu dzieciaki. Milenka, Marlenka i Mateusz nie mieli szans na ucieczkę.
Całą sytuacją najbardziej przejęli się koledzy i koleżanki ze szkoły. "Dzieciaki bardzo to przeżyły. Nie chciały się bawić. Jeden z chłopców powiedział, że nie będą grać w piłkę. Bo bez Mateusza to nie będzie to samo" - mówi "Faktowi" dyrektorka szkoły Iwona Wawrzusiszyn.
Wczoraj dzieci we wszystkich klasach rozpoczęły zajęcia od modlitwy o szybki powrót do zdrowia trójki ich kolegów.
W najbliższy piątek w miejscowym kościółku odbędzie się msza święta w intencji szybkiego wyzdrowienia rannych. Na niedzielę zaplanowano loterię fantową. Cały dochód z niej będzie przeznaczony na rehabilitację Mileny, Marleny i Mateusza. Uczniowie chcą pakować zakupy w jednym ze sklepów w pobliskiej Łęcznej. Datki od klientów też przekażą rodzinie Ornatów.
"Wiemy, że to wszystko kropla w morzu potrzeb, ale zrobimy wszystko, żeby pomóc naszym uczniom" - mówi "Faktowi" dyrektor Wawrzusiszyn.
O swoich rannych uczniach mówi same dobre rzeczy. Cała trójka to doskonali, szóstkowi uczniowie. Co roku otrzymywali nagrody za doskonałą naukę.
Stan rodzeństwa jest ciągle jednak bardzo poważny, choć powoli się stabilizuje. Lekarze są dobrej myśli. U Mateusza pojawiła się nawet gorączka. To znak, że organizm chłopca podjął walkę.
Pirat Tadeusz N., wczoraj był przesłuchiwany. Postawiono mu zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Został aresztowany.
Całą sytuacją najbardziej przejęli się koledzy i koleżanki ze szkoły. "Dzieciaki bardzo to przeżyły. Nie chciały się bawić. Jeden z chłopców powiedział, że nie będą grać w piłkę. Bo bez Mateusza to nie będzie to samo" - mówi "Faktowi" dyrektorka szkoły Iwona Wawrzusiszyn.
Wczoraj dzieci we wszystkich klasach rozpoczęły zajęcia od modlitwy o szybki powrót do zdrowia trójki ich kolegów.
W najbliższy piątek w miejscowym kościółku odbędzie się msza święta w intencji szybkiego wyzdrowienia rannych. Na niedzielę zaplanowano loterię fantową. Cały dochód z niej będzie przeznaczony na rehabilitację Mileny, Marleny i Mateusza. Uczniowie chcą pakować zakupy w jednym ze sklepów w pobliskiej Łęcznej. Datki od klientów też przekażą rodzinie Ornatów.
"Wiemy, że to wszystko kropla w morzu potrzeb, ale zrobimy wszystko, żeby pomóc naszym uczniom" - mówi "Faktowi" dyrektor Wawrzusiszyn.
O swoich rannych uczniach mówi same dobre rzeczy. Cała trójka to doskonali, szóstkowi uczniowie. Co roku otrzymywali nagrody za doskonałą naukę.
Stan rodzeństwa jest ciągle jednak bardzo poważny, choć powoli się stabilizuje. Lekarze są dobrej myśli. U Mateusza pojawiła się nawet gorączka. To znak, że organizm chłopca podjął walkę.
Pirat Tadeusz N., wczoraj był przesłuchiwany. Postawiono mu zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Został aresztowany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl