Dwóch bandytów, którzy skatowali w piątek stołecznego policjanta, znów trafiło za kratki. Wczoraj obaj wyszli na wolność, ale wybuchł skandal. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro kazał wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec śledczego, który nawet nie chciał aresztować gangsterów, a dał im jedynie dozór policyjny.
Prokuratorzy postanowili znów wsadzić bandytów do więzienia. I policji udało się już ich zatrzymać. A funkcjonariusze nie musieliby szukać bandytów po całej Warszawie, gdyby wczoraj prokurator napisał wniosek do sądu o aresztowanie bandytów. Nie wiadomo jednak, dlaczego tego nie zrobił i stwierdził, że wystarczy zastosować dozór policyjny.
Warszawski policjant jechał w piątek na służbę. W miejskim autobusie awanturowało się dwóch pijących piwo mężczyzn. Mundurowy zwrócił im uwagę. Rzucili się na niego i skatowali. Rannemu policjantowi pomógł jeden z pasażerów. Gdyby nie on, mogłoby się skończyć tragicznie. Pijani bandyci wpadli w furię i nie dało się ich obezwładnić w pojedynkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl