Reklama

Iza i Zosia od roku były parą. "Nie obnosiłyśmy się z tym. Wprawdzie często się kłóciłyśmy, ale nie mogłyśmy bez siebie żyć" - opowiada "Faktowi" Zosia. "Nie wiem, co ja teraz zrobię bez Izki" - kryje twarz w dłoniach kobieta.

Tragedia wydarzyła się w niedzielę nad ranem w Pile. Dziewczyny wracały z dyskoteki. Obie były podchmielone. Wszystko było w porządku do momentu, gdy były same. Ale po drodze odwiedziły kolegę. Zosia podejrzewała, że Iza chce ją zdradzić, może nawet zostawić. Potraktowała go jak rywala.

"Strasznie się pokłóciłyśmy. Na siłę musiałam wyciągać od niego Izkę. Doszło między nami do szarpaniny. Przyjaciółka uderzyła mnie w twarz, ja jej oddałam, a potem..." - Zosi trudno mówić o koszmarze, który przeżyła.

Iza zeszła do rzeki Gwdy. Powiedziała: "żegnaj" i zanurzyła się w wodzie. "Zaczęłam krzyczeć, żeby do mnie wróciła, ale porwał ją prąd. Natychmiast zadzwoniłam na policję" - przeżywa Zofia.

Funkcjonariusze szukali Izy dwa dni. Na próżno. Dopiero przechodnie zauważyli we wtorek jej ciało zaczepione o metalowy pręt przy brzegu rzeki. Do wtorku Zosia miała cień nadziei, że jej przyjaciółka jednak żyje. Załamała się. "Nadal myślę, że ona zaraz wróci i się do mnie przytuli" - płacze za ukochaną.

Iza już wcześniej dwukrotne próbowała popełnić samobójstwo, ale Zofia ją uratowała. Tym razem nie udało się. "Nie mogę sobie wybaczyć, że nie wskoczyłam do wody, że pozwoliłam jej się utopić. To będzie we mnie na zawsze" - mówi "Faktowi".

Rodzice Izy dowiedzieli się o jej śmierci dopiero od policji. "To było takie dobre dziecko. Wiem, że mieszkały razem z Zosią i były ze sobą bardzo związane. Pogodziłam się już z tym, ale nie mogę pogodzić się z jej śmiercią" - ociera łzy Wiesława J., mama Izy.

Dlaczego Izabela targnęła się na życie? To tajemnica, którą zabrała do grobu. Jej matka wyjawiła jednak dziennikarzom "Faktu", że dziewczyna była w ciąży. To prawdopodobnie dziecko, które nosiła pod sercem, stało się powodem kłótni pomiędzy partnerkami. Na pewno było dowodem zdrady. Zdrady, której nie mogła znieść Zofia i z której ciężarem nie mogła się uporać Izabela.