Choć sanitariusze uczą się na kursach, jak pomagać pacjentom, to chyba nie uczą się tam odpowiedzialności. A 24-letni Radosław O. zachował się wyjątkowo nieodpowiedzialnie. Przyjmował
pacjentów na dyżurze w szpitalu na warszawskiej Ochocie kompletnie pijany. We krwi miał 2,4 promile alkoholu.
Aż dziwne, że jego przełożeni nie zauważyli, w jakim stanie jest sanitariusz. Na szczęście jeden z pacjentów wykazał zdrowy rozsadek. "Zadzwonił na telefon alarmowy, twierdząc,
że w jednym ze szpitali na Ochocie przyjmuje pijany mężczyzna" - powiedział Karol Jakubowski ze stołecznej policji. Wprost ze szpitala trafił na izbę wytrzeźwień.
24-latek odpowie najprawdopodobniej za narażenie zdrowia pacjentów. Jak tylko wytrzeźwieje, zostanie przesłuchany.