Dziennik Gazeta Prawana logo

Były komendant Straży Granicznej kłamcą lustracyjnym

17 sierpnia 2011, 15:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Były komendant Karpackiego Oddziału Straży Granicznej Józef Ostapkowicz został na wniosek IPN uznany nieprawomocnie przez lubelski sąd za kłamcę lustracyjnego.

O orzeczeniu Sądu Okręgowego w Lublinie co do niezgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego Ostapkowicza poinformował IPN na swojej stronie internetowej.

Sąd uwzględnił wniosek prokuratora biura lustracyjnego IPN w Lublinie o stwierdzenie nieprawdziwości oświadczenia lustracyjnego, złożonego w 2009 r. przez Ostapkowicza jako komendanta Karpackiego Oddziału SG w Nowym Sączu. Podał on w nim, że nie pracował, nie pełnił służby i nie był współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL. Sąd orzekł utratę wobec niego prawa wybieralności w wyborach na pięć lat oraz zakaz pełnienia funkcji publicznych na taki sam okres. Ostapkowicz może złożyć apelację.

W marcu br. - gdy IPN ogłosił, że wystąpił do sądu o uznanie oświadczenia lustracyjnego Ostapkowicza za fałszywe - złożył on wniosek o odejście ze służby, po czym szef MSWiA Jerzy Miller odwołał go z funkcji.

47-letni Ostapkowicz w 1987 r. ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Zmechanizowanych im. T. Kościuszki we Wrocławiu w specjalności Wojsk Ochrony Pogranicza. Podczas przekształcenia WOP w 1991 r. w SG był komendantem Granicznej Placówki Kontrolnej w Hrubieszowie. Potem pełnił różne funkcje dowódcze w SG.

Zgodnie z ustawą lustracyjną osoba uznana prawomocnie przez sąd za kłamcę lustracyjnego traci pełnioną funkcję publiczną i nie może sprawować urzędów publicznych na czas od 3 do 10 lat.

Ustawa wymienia kilkanaście różnych organów bezpieczeństwa PRL, w których pracę i służbę lub tajną z nimi współpracę osoby pełniące funkcje publiczne muszą ujawnić w oświadczeniu lustracyjnym pod rygorem uznania za "kłamcę lustracyjnego". Wśród tych organów jest m.in. zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza (które po upadku PRL zastąpiła Straż Graniczna). Podczas prac legislacyjnych nad ustawą lustracyjną podkreślano, że zwiad WOP zajmował się m.in. walką z opozycją polityczną PRL.

Najgłośniejszym przypadkiem osoby, która przyznała się do służby w zwiadzie WOP, był prezes Izby Wojskowej Sądu Najwyższego gen. Janusz Godyń. Jego nazwisko znalazło się na wydrukowanej w 1999 r. w "Monitorze Polskim" pierwszej liście osób publicznych, które przyznały się do związków z organami bezpieczeństwa PRL. Sam Godyń mówił wtedy, że zaraz po studiach krótko służył jako oficer dochodzeniowo-śledczy w zwiadzie WOP. Oświadczył, że zajmował się tam wyłącznie przestępczością pospolitą i że nie miał nic wspólnego ze sprawami politycznymi. Zwierzchnik Godynia I prezes SN prof. Lech Gardocki mówił, że nie wyciągnie wobec Godynia żadnych konsekwencji, bo fakt służby w WOP "nie przynosi mu ujmy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj