Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że proces będzie toczył się niejawnie, bo na rozprawie "mogą być ujawnione informacje, które ze względu na interes państwa powinny pozostać tajemnicą". Jawny będzie tylko sam wyrok.

Reklama

"Nie jestem osobą publiczną i mój wizerunek podlega ochronie, a kwestie tu poruszane będą dotyczyły bezpieczeństwa państwa +na dziś+, nie z czasów PRL" - powiedział sądowi 63-letni Turowski opowiadając się za tajnością rozprawy.

Akta sprawy są objęte tajemnicą państwową. Generalnie akta IPN są jawne - wyjątkiem są tajne i nieujawniane nikomu akta przechowywane w tzw. zbiorze zastrzeżonym (znajdują się tam m.in. materiały obecnych współpracowników służb specjalnych RP).

IPN zażąda orzeczenia, że Turowski jest "kłamcą lustracyjnym". Osoba uznana prawomocnie przez sądy za takiego kłamcę traci pełnioną funkcję publiczną i na czas od trzech do 10 lat nie może sprawować urzędów publicznych i kandydować w wyborach.

Powołując się tajność sprawy, reprezentująca w sądzie IPN prok. Aneta Rafałko odmówiła ujawnienia szczegółów zarzutu wobec Turowskiego. "Wniosek IPN jest bezzasadny" - mówił w lutym br. PAP jeden z dwóch jego pełnomocników mec. Piotr Kruszyński.

W grudniu 2010 r. pion lustracyjny IPN wystąpił do sądu o wszczęcie postępowania wobec Turowskiego Zaraz po ujawnieniu tej informacji MSZ ogłosił, że Turowski kończy misję w Moskwie. W początkach br. podał się on do dymisji, którą "w trybie natychmiastowym" przyjął minister Radosław Sikorski. Podano wtedy, że Turowski przestanie być pracownikiem MSZ w lutym.

W lutym sąd uwzględnił wniosek pionu lustracyjnego IPN o wszczęcie postępowania lustracyjnego. Według "Rzeczpospolitej" IPN podejrzewa Turowskiego, że w oświadczeniu lustracyjnym zataił, iż był tzw. nielegałem wywiadu PRL skierowanym w 1975 r. jako oficer wywiadu do zakonu jezuitów w Watykanie. Miał być przez 10 lat dopuszczany do "największych tajemnic Watykanu dotyczących polityki wschodniej". W 1986 r. miał wystąpić z zakonu, a w 1993 r. rozpoczął pracę w MSZ.



Turowski uczestniczył w przygotowaniu wizyt w Katyniu premiera Donalda Tuska 7 kwietnia 2010 r. i prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia. Był na płycie lotniska, gdzie oczekiwano na przylot Tu-154M; został już przesłuchany jako jeden ze świadków w polskim śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej.

Reklama

Na rozpatrzenie w warszawskich sądach czeka kilkanaście spraw lustracyjnych przedstawicieli MSZ (m.in. b. wiceszefów resortu Macieja Kozłowskiego i Andrzeja Towpika oraz b. ambasadora w Peru Jarosława Spyry). Zapadają już pierwsze wyroki: za kłamców w I instancji uznano m.in. Włodzimierza Zdunowskiego, który składał oświadczenie jako konsul generalny RP w Montrealu oraz Witolda Raczkowskiego (b. konsula RP w Grodnie). W maju IPN wniósł o uznanie za "kłamcę lustracyjnego" b. I sekretarza wydziału promocji handlu i inwestycji w ambasadzie w Moskwie Lecha Pinterę.

Dyplomaci to najliczniejsza obecnie kategoria urzędników państwowych lustrowanych na wniosek Instytutu. "To nie jest liczne grono jak na 3,6 tys. pracowników MSZ. Każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie oraz poczekać na wyrok" - komentował rzecznik MSZ Marcin Bosacki. "Ktoś składa oświadczenie lustracyjne, ja nie mam powodu, żeby je podważać. To trafia do IPN, a IPN się ustosunkowuje do tego dopiero, gdy ta osoba jest za granicą. My wtedy podejmujemy odpowiednią decyzję" - mówił Sikorski.