Dziennik Gazeta Prawana logo

Długi szpitali resortu zdrowia są gigantyczne. Rekordzista w Łodzi

26 września 2012, 06:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
szpital chirurdzy operacja narkoza
Długi szpitali resortu zdrowia są gigantyczne/Shutterstock
Obecna sytuacja instytutów, takich jak Centrum Zdrowia Dziecka czy Centrum Onkologii, to wypadkowa zaniechań kilku rządów. Wszystkie traktowały je jak kukułcze jajo. Muszą istnieć, ale nikt nie ma pomysłu, jak je uzdrowić.

Jak sprawdził DGP, tylko ich zobowiązania wymagalne, czyli takie, które już powinny być zapłacone, przekroczyły 280 mln zł. Na ten gigantyczny dług zapracowało zaledwie 12 placówek. A to oznacza, że średnio na jedną przypada 23,3 mln zł zobowiązań. Dla porównania na 545 działających publicznych szpitali powiatowych, wojewódzkich czy miejskich, które również mają zobowiązania wymagalne w łącznej wysokości 2,49 mld zł, średnio wypada "zaledwie" 4,56 mln zł.

Kondycja finansowa kilku szpitali-instytutów jest tak zła, że zagraża ich dalszemu funkcjonowaniu. Rekordzistą, jak wynika z danych zebranych przez DGP, jest Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jego dług wymagalny już przekroczył 161 mln zł. Łączna wartość wszystkich jego zobowiązań to ponad 263 mln zł. Centrum Zdrowia Dziecka ma 60 mln zł do pilnego spłacenia. Całkowite zadłużenie przekroczyło już 185 mln zł. Instytut Reumatologii zalega na 47 mln zł, z czego 27 mln zł to jego najpilniejsze zaległości finansowe.

Jedyną placówką podlegającą ministrowi zdrowia, która w latach 2008 – 2009 wykonała wysiłek i pozbyła się długów, był Instytut Matki i Dziecka w Warszawie. Co z tego jednak, skoro w ubiegłym roku ponownie zaczął się zadłużać. Ma już 5 mln zł nowych zobowiązań wymagalnych.

Przyczyną słabej kondycji finansowej instytutów jest sposób wyceniania procedur przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie uwzględnia on specyfiki ich działalności i tego, że trafiają do nich najtrudniejsze przypadki. Ich leczenie jest drogie, ale NFZ nie płaci za nie instytutom więcej niż szpitalom wojewódzkim czy powiatowym. Taka sytuacja jest od kilku lat.

– podkreśla Tomasz Maciejewski, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Żaden także nie dyscyplinował ich do zaciskania pasa i redukcji zadłużenia. W efekcie ich dyrektorzy nie przestrzegali dyscypliny finansowej, zatrudniając pracowników i swobodnie ustalając ich pensje.

Rząd wyłączył instytuty także ze swojej najnowszej reformy, czyli przekształcania w spółki. Wszystkim pozostałym najbardziej zadłużonym szpitalom grozi obligatoryjna zmiana formy prawnej. Ta reguła nie dotyczy instytutów. Resort zdrowia nie ma pomysłu, jak im pomóc, a zdaniem ekspertów bez głębokiej reformy nie utrzymają się na rynku.

Rachunek za niekontrolowane zadłużanie się instytutów może być wysoki. I zapłaci go budżet, bo ewentualne ich łączenie i likwidacja niektórych oznacza poważne konsekwencje. Zgodnie bowiem z ustawą o instytutach badawczych niewykonane zobowiązania likwidowanej placówki obciążają publiczną kasę.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj