Dziennik Gazeta Prawana logo

Człowiek, który "zagiął" Gmyza. "Dzwonili z Polski i gratulowali"

18 listopada 2012, 14:45
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Katastrofa pod Smoleńskiem
Katastrofa pod Smoleńskiem/AP
Jego telefon do radia TOK FM zelektryzował słuchaczy i internautów. Dr inż. Grzegorz Szewczyk zadał Cezaremu Gmyzowi kilka pytań, po których dziennikarz przyznał, że został zagięty. Na Twitterze rozgorzała dyskusja o tym, czy dr Szewczyk w ogóle istnieje. Dziennik.pl dotarł do jednego z najbardziej znanych radiosłuchaczy w Polsce.

W środowy wieczór gościem radia TOK FM był Cezary Gmyz. Autor tekstu o trotylu na wraku samolotu Tupolew odpowiadał na pytania słuchaczy. Dr inż. Grzegorz Szewczyk dopytywał o stężenie rzekomego trotylu. Zastanawiał się, w jakich jednostkach zostało wyrażone, pytał, czy były to PPM-y. Po serii pytań, były już dziennikarz "Rzeczpospolitej" przyznał: .

- mówił dr Szewczyk.

Sieć szuka doktora. "Dr inż. Łosiew?"

W sieci zawrzało. Na Twitterze rozpoczęły się poszukiwania dr. Szewczyka. Internauci próbowali ustalić, kim z wykształcenia jest tajemniczy radiosłuchacz. Niektórzy sugerowali, że jest on niekompetentny, a nawet, że został "wymyślony", by skompromitować Cezarego Gmyza, ponieważ nie ma go w bazie polskich naukowców. Na platformie Salon24.pl Stary Wiarus pisał:

Od 24 lat w Finlandii

Postanowiliśmy sprawdzić, czy dr inż. Grzegorz Szewczyk rzeczywiście istnieje i czym się zajmuje. Okazało się, że dr Szewczyk od 24 lat mieszka poza Polską - dlatego nie ma go w bazie polskiej nauki. Ukończył Wydział Inżynierii Procesowej na Politechnice Łódzkiej, gdzie obronił doktorat. Zdarza mu się bywać w Polsce - jest  profesorem wizytującym na Uniwersytecie Łódzkim, a konkretnie na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej.

W toku swej kariery pracował m.in. w firmie Metorex Intl. w Espoo, gdzie tworzył modele matematyczne i oprogramowanie instrumentów do automatycznej analizy składu metali. Dziś jest głównym wykładowcą w Katedrze Informatyki Wydziału Technologii i Przedsiębiorczości Wyższej Szkoły Zawodowej Centria w Kokkola w Finlandii.

W rozmowie z dziennik.pl zapewnia, że telefon do TOK FM był całkowicie spontaniczny, a pytanie o ewentualną ustawkę jest dla niego wręcz obraźliwe. tłumaczy w czasie rozmowy poprzez Skype. Dodaje, że u byłego już dziennikarza "Rzeczpospolitej" drażni go brak logiki. dodaje.

O co chodzi z tym trotylem?

Dr Szewczyk tłumaczy, że w całej sprawie mniej istotny jest fakt znalezienia trotylu.- wyjaśnia. - dodaje. I tu, jak mówi, jest pies pogrzebany: trzeba bowiem stwierdzić, czy znaleziono produkty wybuchu, czy produkty rozpadu naturalnego. Są one bowiem absolutnie różne i świadczą o tym, jaka reakcja miała miejsce.

Pytanie więc, co obecni w Smoleńsku eksperci mogli odkryć, a ściślej, co wykryć mogły wykorzystane przez nich urządzenia. - tłumaczy dr Szewczyk. Dodaje, że urządzenia MO-2M i Hardened MobileTrace, które biegli mieli w Smoleńsku, mogły zaobserwować . Producent trzeciego z urządzeń, Pilot-M, jednak nie publikuje metody pomiaru, tłumacząc się tajemnicą patentową. wyjaśnia dr Szewczyk.

Jaki więc stopień wiedzy zapewniły użyte w Smoleńsku detektory? - tłumaczy.I dodaje, że zgodnie z opisem technicznym urządzeń, poza analizą jakościową, podają one również stężenie - w g/cm3 lub właśnie w owych słynnych już jednostkach ppm.- wyjaśnia dr Szewczyk.

- podkreśla dr Szewczyk. I dodaje, że odebrał sporo telefonów z Polski - z gratulacjami. - dodaje.

A gdyby to był zamach?

Pytamy, jak mogłyby wyglądać odczyty detektorów, gdyby w Smoleńsku rzeczywiście doszło do zamachu z użyciem trotylu. - wyjaśnia. Sęk w tym, że - jak mówi - trotyl jest materiałem bardzo prymitywnym, trudnym do kontrolowania.

- przyznaje.

"Ja mam grubą skórę. A interesuje mnie tylko prawda"

O tym, że reakcje na jego wystąpienie są skrajnie różne, dr Szewczyk dowiedział się od nas.- deklaruje. I dodaje, że przez prawdę lub fałsz rozumie

- podsumowuje.

Na koniec pytamy dr. Szewczyka o odbiór tego wszystkiego, co dzieje się w okół katastrofy smoleńskiej, z perspektywy zagranicy. Jego odpowiedź jest bardzo krótka: Zaś o pomyśle powołania międzynarodowej komisji, mówi:

4294100-dr-inz.jpg
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj