Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec izb wytrzeźwień. Pijani trafiają do aresztów i szpitali

7 sierpnia 2013, 07:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
whisky alkohol
Koniec izb wytrzeźwień/Shutterstock
Samorządów nie stać na izby wytrzeźwień. Pijani trafiają więc albo do szpitali, gdzie zajmują miejsca chorym, albo też lądują w aresztach, gdzie nie mogą iczyć na żadną pomoc medyczną.

50 osób zmarło w latach 2010–2012 po przywiezieniu ich do wytrzeźwienia na posterunki policji – wynika z danych Komendy Głównej Policji. Tylko w ubiegłym roku na 14 zgonów na posterunkach aż 13 dotyczyło osób nietrzeźwych. Umierali na astmę, padaczkę, udar, krwiaka podtwardówkowego - wszystkie te choroby albo alkohol zaostrzył, albo wręcz - jak udar - wywołał.

– mówi Ewa Dawidziuk z zespołu prawa karnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. – dodaje.

Izb wytrzeźwień jest z roku na rok coraz mniej. Jeszcze w 1994 r. było ich 64, w 2001 – 53, w 2010 r. 46, a dziś są już tylko 34 i co chwilę kolejne miasto zapowiada likwidację swojej. Przykładowo ostatnio izbę zlikwidował Włocławek. Do takiego kroku przymierzają się też Tychy. Wszędzie argumenty są podobne: samorządów nie stać na dopłacanie nawet kilku milionów złotych rocznie do wytrzeźwiałek.

Zamiast więc do izb osoby nietrzeźwe trafiają albo na policję, a konkretnie do PDOZ-etów, czyli pomieszczeń dla osób zatrzymanych w celu wytrzeźwienia, których jest w całym kraju 330 (w 2012 r. trafiło do nich ponad 85 tys. osób). Albo na szpitalne izby przyjęć. Szpitale też nie są z takiego rozwiązania zadowolone i wyliczają - jak np. Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach - że odkąd jesienią 2010 r. zlikwidowano izbę wytrzeźwień, liczba nietrzeźwych trafiających na oddział ratunkowy wzrosła z kilkunastu do 140–160 osób miesięcznie.

Rzecznik praw obywatelskich interweniował w tej sprawie w MSW i w Komendzie Głównej Policji. - tłumaczy Ewa Dawidziuk.

Przytakuje jej Krzysztof Brzózka, szef Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych:  - mówi Brzózka.  - tłumaczy szef PARPA i dodaje, że przypadkowi nietrzeźwi, którzy wypili okazyjnie, powinni być odwożeni przez policję do domów.

Tak już się zresztą dzieje – to ok. 200 tys. interwencji rocznie. Reszta, czyli albo ci, którzy popełnili po alkoholu przestępstwo, albo stan upojenia zagraża ich zdrowiu, powinni trafiać na policję lub do szpitali. - podsumowuje Brzózka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj