Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie było barierek przed ambasadą. Policja i MSW szukają winnego

12 listopada 2013, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Spalona budka strażnicza przed Ambasadą Rosji
Spalona budka strażnicza przed Ambasadą Rosji/Newspix
Teren wokół Ambasady Rosji nie był ujęty w planach policyjnej operacji jako specjalny "pododcinek", w efekcie nie było tam na stałe kordonu funkcjonariuszy - ustalił dziennik.pl. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i sama policja gorączkowo poszukują już winnych oficerów.

W policyjnej operacji o kryptonimie "Warszawa" ochrona ambasady nie była oznaczona jako specjalna "podoperacja". Inaczej było przy okazji poprzednich Marszów Niepodległości, gdy dowodzący operacją uznawali właśnie ambasadę za miejsce "szczególnie zagrożone". W efekcie budynek przedstawicielstwa dyplomatycznego Rosji był chroniony barierkami i szczelnym kordonem policji. Chcieliśmy dowiedzieć się, dlaczego tym razem zapadły inne decyzje i gdzie one zapadły: w komendzie stołecznej czy komendzie głównej.

-- usłyszeliśmy od jednego z funkcjonariuszy komendy stołecznej. Następny telefon wykonaliśmy do rzecznika prasowego komendanta głównego Mariusza Sokołowskiego. - - wyjaśnia inspektor Sokołowski.

Jednak pod Ambasadą Rosji nie udało się wystarczająco szybko zareagować i spłonęła budka wartownicza oraz sama brama.

- - dodaje Sokołowski. Z informacji policji wynika, że funkcjonariuszom udało się już zatrzymać osobę podejrzewaną o dokonanie tych podpaleń. Zgromadzone dowody ich winy będzie musiała ocenić teraz prokuratura.

Policja dysponowała wystarczającą liczbą funkcjonariuszy, aby taki stały kordon wokół ambasady utworzyć. Z całego kraju ściągnięto 21 pododdziałów prewencji - w sumie około dwóch tysięcy dodatkowych funkcjonariuszy. To porównywalne siły wyłącznie z tymi ściągniętymi na warszawskie mecze podczas Mistrzostw Europy.

Sami Rosjanie domagają się od polskiego rządu zdecydowanych działań. - - oświadczył ambasador Rosji Aleksander Aleksiejew. - - zaznaczył ambasador.

Już w poniedziałek wieczorem premier Donald Tusk sugerował, że policyjna operacja nie była przeprowadzona wystarczająco skutecznie. Wczoraj minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz uznał, że ogólnie ocena operacji jest dobra, ale . A podpalenie nazwał .

- - mówi jeden z dobrze zorientowanych oficerów.

Jednak według naszych informacji szczegółowe plany operacji "Warszawa", jak i cała strategia działania policji, były konsultowane z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. To tam także zapadły najważniejsze decyzje.

Ale również decyzje podejmowane na bieżąco, już w samym sztabie Komendy Stołecznej Policji, budzą wątpliwości. Na swojej stronie internetowej stołeczna policja umieściła komunikat o przebiegu operacji, w którym znajdują się takie zdania: .

- - dziwi się jeden z naszych rozmówców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj